czwartek, 19 lipca 2012

51 Prezent!

Witam Was

Od dłuższego czasu nie udzielałem się na blogu. Egzaminy i takie tam... :P  Zamierzam wynagrodzić Wam ten czas - w związku z tym postanowiłem zamieścić na blogu moją ostatnią (owocną w wiele ciekawych wniosków) korespondencję z jednym z czytelników bloga. Jest całkiem długa... składa się z ok 18 wiadomości. Uznałem, że jest zbyt długa aby publikować ją w jednym wpisie. Z tego względu, poniżej zamieszczam jedynie fragment wyżej wymienionej korespondencji. Pełną wersję dołączam do mojego Darmowego Raportu jako prezent - każdy kto teraz zapisze się (albo wcześniej zapisał się) na Darmowy Raport, otrzyma ode mnie w mailu link do pliku pdf - mini e-booka z zapisem korespondencji. Między innymi, poruszamy w niej temat mycia twarzy samą wodą i wpływu takiego rodzaju obchodzenia się z twarzą na Łojotokowe Zapalenie Skóry. Myślę, że treść zawarta w korespondencji może być również przydatna dla osób zmagających się z trądzikiem i z nadmiernym przetłuszczaniem się skóry. Moim osobistym zdaniem - WARTO przeczytać!

A oto fragment:


"Siema ;) Może zacznę tak, że zdałem sobie sprawę że te wszystkie żele i mydła są gówno warte. Jako dziecko nigdy nie myłem twarzy żadnymi żelami, w wieku gimnazjalnym również tego nie robiłem i było wszystko ok. Twarz miałem zawsze idealna. Odkąd pamiętam gdy poszedłem do liceum i jak to wiadomo parę krostek na twarzy mi wyskoczyło to moja mama od razu kupiła mi jakieś żele, maści do twarzy. I tu był mój największy błąd! Bo zacząłem używać tych żelów notorycznie, twarz miałem okropną po tym wszystkim. Zacząłem to robić na przełomie 1-2 klasy Liceum. Dziś już jestem po maturze i staram się niczym nie drażnić mojej twarzy, czyli myję ją po prostu samą wodą . Przez pierwsze 3 dni byłem bardzo zadowolony lecz dziś jest 4 dzień i wyglądam nieco gorzej - łuszczy mi się trochę skórka w niektórych miejscach? Ty jesteś już doświadczony dlatego chcę uzyskać informacje od Ciebie ;) Czy to przejdzie, czy skórę można przyzwyczaić teraz do tego po takim 2 letnim katowaniu jej różnymi żelami? Proszę o odpowiedź;) Dodam że byłem u Dermatolog a ona stwierdziła u mnie ŁZS i przepisała jakież żele, maści ;/ które nie dość ze pogarszały sprawę to jeszcze bardzo mnie uczulały na światło słoneczne. Czekam na odpowiedź :) . Pozdrawiam.

Aha i jeszcze jedno. Używasz jakiegoś kremu nawilżającego na noc czy nic z tych rzeczy? Po prostu przemywasz twarz rano wodą, przychodzisz wieczorem do domu i znów myjesz twarz tylko wodą i idziesz spać. Czy jak to wygląda u Ciebie?"

Ciąg dalszy w Darmowym Raporcie ;)


Pozdrawiam

M.


sobota, 5 maja 2012

50 Metamorfoza w Dzień Dobry TVN

Ostatnio otrzymałem ciekawą wiadomość od jednego z czytelników bloga. Postanowiłem się ją z Wami podzielić:

"Przedstawiam Ci cudowną historię pewnej 24 latki o której oglądałem program w Dzień Dobry TVN Oto on.

http://dziendobry.tvn.pl/video/pozbyla-sie-paskudnego-tradziku-zobacz-metamorfoze-dominiki,107,newest,41762.html


To jest dopiero metamorfoza, co...? Brała podobno Izotek, pochodną Witaminy A Sprawdzałem w googlu czy na naszą chorobę też by tak poskutkowało ale chyba nie bardzo. Jedna dermatolog na forum napisała że być może poprawi stan skóry bo Witamina A zmniejsza łojotok. Kurcze.. gdyby tak wymyślili taką radykalną metodę dla nas.. nobel gwarantowany"


Pozdrawiam

M

środa, 15 lutego 2012

49 Kolejna wygrana z ŁZS

Witam Was. Dzisiaj dzięki uprzejmości jednej z forumowiczek Kafeterii zamieszczam post dotyczący walki i wygranej z Łojotokowym Zapaleniem Skóry. Miłej lektury ;)

***

Witam a to moja walka z ŁZS

chciałam tu opisać swoją historię o tej paskudnej chorobie, którą na szczęście udało mi się wyleczyć. Chorowałam na nią od siedemnastego roku życia. Czyli jakieś 8 lat. Wszystko zaczęło się od drobnego łupieżu na głowie. Na początku jak to zwykle bywa nie przywiązywałem do tego dużej uwagi. Po prostu myślałem że jak się sam pojawił to i że sam zniknie. Następnie kupiłam szampon head&shoulders, który tylko maskował łupież. Z czasem z drobnego pyłku zaczęły mi się pojawiać coraz to większe płatki, później schodziły z mnie całe płaty naskórka z głowy a do tego nie miłosierne swędzenie, ciężko mi było powstrzymać się od drapania. Oczywiście pierwszą reakcją było pójcie do dermatologa. Diagnoza początkowa łuszczyca. Pani doktor przepisała maści sterydowe i tabletki. Oczywiście po odstawieniu wszystko wróciło. I znów wizyta i następne maści różnego typu znowu nic. W końcu się wkurzyłam i poszłam do innego dermatologa. Następna diagnoza, łojotokowe zapalenie skóry. Znów kilogramy maści typu NOVATE , LORINDEN A PROTOPIC. szampony CLOBEX itp. Różnego typu maści robione z rtęcią z siarką i Bóg wie co jeszcze znajdowało się w tych maściach. Przez chwile miałam spokój ale zawsze był nie pokój że to wróci, i miałam racje sytuacja się powtórzyła kilka krotnie. . Włosy to mi strasznie się przerzedziły, myślałam że zostanę łysa. Po paru miesiącach walki się poddałam postanowiłam nie chodzić już do żadnych lekarzy. Ale samo niestety nie znikło. Przeniosło się to cholerstwo na twarz. Pojawiło mi się zaczerwienienie w okolicach nosa, zaczęły mi się łuszczyć brwi uszy a nawet broda. Okrągłe plamki pojawiły mi się również na klatce piersiowej. Postanowiłam szukać pomocy u specjalistów. Odwiedziłam kilka lekarzy prywatnych klinikach. Tu wszyscy jednomyślnie mówili o ŁZS. oczywiście każdy wspomniał jak ciężka jest ta choroba i że istnieje możliwość że się tego nigdy nie pozbędę. Postanowiłam spróbować leczyć się samemu. Stosowałam różnego rodzaje napary z pokrzywy lipy, napary z herbat, różnego rodzaju oliwki, mydło z nano-srebrem ocet jabłkowy, Olej rycynowy. Jedyny życzy pomagały lepiej inne gorzej ale żadne nie wyleczyły choroby. Aż w końcu koleżanka mi poleciła abym spróbowała medycyny nie konwencjonalnej, a dokładnie mówiąc Chińska Medycyna Naturalna. Koszt wizyty 100zł , w sumie dużo mnie to nie kosztowało w porównaniu z tym ile wydałam na tamte badziewie. Była to niewielkie pomieszczenie, przyjmował tam mały chińczyk, o ile to był w ogóle chińczyk słabo mówił po polsku ale wszystko rozumiał i dwie starsze Chinki. I tu postaram się opisać całą sytuację jaką tam miałam Opowiedziałam mu całą historię mojej choroby, on kilkakrotnie spojrzał na moją głowę popatrzył na włosy twarz. I dał mi takie skazówki. Zabronił mi całkowicie spożywać kawy i rzeczy które zawierają kofeinę. ( energy drinki i itp.) Z tym miałam najwięcej problemów bo uwielbiam kawę i ciężko było na początku w pracy bez niej ale czego się nie robi dla zdrowia. Następnie nakazał mi wyeliminować alkohol mówię tu o wódce. Piwno i wino pozwolił pić ale w małych ilościach. Jak również spożywania ketchupu musztardy, chrzanu i ostrych przypraw. Sprzedał mi dwa pojemniki jakiegoś białego proszku i kazał mi to rozcieńczać w ciepłej wodzie i wypijać i przemywać twarz i głowę jakąś substancją o zapachu herbaty. Na początku stosowania to dość mocno to szczypało na głowie i miałam całe czerwoną głowę i twarz, ale tylko na początku a później to już w ogóle . Kazał mi to powtarzać 2 razy dziennie rano i wieczorem przez miesiąc. W sumie ta mikstura była bardzo dobra miała zapach pomarańczy, i łatwo się ją piło jak oranżadę. Jak sam mówił chorobę trzeba zwalczać od środka a nie na zewnątrz. A jeśli chodzi o mycie się to zalecił myć głowę szamponem przeciw łupieżowym i dokładnie suszyć włosy i twarz. Za wszystko zapłaciłam 200 zł, + 100 zł za wizytę ale i tak to były najlepiej zainwestowane moje pieniądze. I nagle stał się cud. Choroba po prawie dwóch tygodniach ustąpiła. Zero śladów na twarzy a głowę mam czystą, bez żadnych strupów ani zaczerwienia. Już mnie nic nie swędzi a minęło 5 miesięcy. A teraz tylko od czasu do czasu wypijam tą herbatkę, tak profilaktycznie. Na szczęście miałam jej dość dużo ponad 2 kg. Został mi jeszcze kg. Wiec jak ktoś były zainteresowany to proszę pisać mogę odsprzedać, wiem jaka to jest choroba i mam nadzieje że komuś to pomoże co napisałam. Nie wiem czy na wszystkich by to działało ale na mnie tak. Więc jak by ktoś chciał to niech pisze na mój e-mail : kinga_musial24@o2.pl Naprawdę warto i polecam. Żałuje tylko że tyle czasu i nerwów mnie kosztowała ta choroba, tyle lat straconych. Czuję się teraz jakbym wyleczyła się z raka. Wszystko ciszy człowieka. polecam wam jak leczyć się to tylko naturalnie. 

niedziela, 12 lutego 2012

48 Warunki atmosferyczne a stan zdrowia skóry

Witam

Zima za oknem natchnęła mnie do przypomnienia, że skóra dotknięta zmianami chorobowymi reaguje na skrajne temperatury. Warto chronić twarz (i inne części ciała) wobec takiej pogody - tyczy się to zwłaszcza osób, które są w trakcie terapii. Wiele leków i maści wyjaławia skórę, przez co staje się ona mniej odporna na warunki zewnętrzne. Szczególnie niekorzystny wpływ na skórę w takich temperaturach mają leki wysuszające skórę (z zawartością alkoholu) lub maści sterydowe. Tyczy się to zarówno łzs, jak i innych chorób. Ma to również wpływ na trądzik. Warto czasem założyć ciepły szalik i okręcić się nim szczelnie. Nie znaczy to, że lepiej byłoby siedzieć cały czas w domu. Niskie temperatury mają również swoje zalety. Codzienne spacery w takich warunkach mogą wymrozić wiele bakterii z naszego układu oddechowego. Co więcej, dotlenienie organizmu sprzyja dobremu samopoczuciu - a to ważne ;)

Obserwuj bloga przez pocztę!

x

ODBIERZ DARMOWY PREZENT

Dowiedz się jak pokonać ŁZS i inne choroby skóry!

W dodatku otrzymasz ode mnie mały prezent...

Prezent otrzymasz prosto na swój e-mail!



Zgadzam się z polityką prywatności