wtorek, 29 marca 2011

16 Odpowiedź na często powtarzające się maile

Witam,

Gratuluje pomysłu na stronę:-) przeczytałam Twoje informacje dotyczące łojotokowego zapalenia skory i mam pytanie, bo sama borykam się chyba z tym,chodzę od dermatologa do dermatologa od dwóch lat i już tracę cierpliwość. Jedna z ostatnich diagnoz brzmiała: łojotokowe zapalenie skory i mam pytanie u Ciebie jak się to dokładniej objawiło, w których miejscach na twarzy dokładnie, bo ja mam skore czerwona i sucha na czole, miedzy brwiami, wokół oczu, na brodzie i przy nosie.

Już miałam sterydy i wiadomo jest po nich lepiej ale to używam awaryjnie jak jest bardzo źle, Mam tez protopic i elidel, które pomagają ale potem i tak jest nawrot.

jutro idę na testy skórne żeby wykluczyć alergie pokarmowa


Będę wdzięczna za odpowiedz

Pozdrawiam

X


Moja odpowiedź:

Witam

U mnie objawiało się to stanem zapalnym skóry dookoła nosa, na brwiach, trochę na czole i niekiedy pojawiało mi się coś przy uszach i dookoła ust (około-ustne zapalenie skóry). Domyślam się, że nie łatwo o cierpliwość w obecnej sytuacji. Mimo to właśnie tej cierpliwości potrzeba najbardziej. Proponuję wspomagać się dietą odpowiednią dla osób chorujących na wrzody (wystarczy wrzucić w Google, w przyszłości napiszę o tym szerzej). Oprócz tego ważne aby stosować się do podstawowych zasad higieny (zamierzam o tym napisać na dniach), takich trochę innych niż te wpajane nam przez rodziców. Między innymi chodzi mi tutaj o NIE MYCIE twarzy za często. Dwa razy dziennie wystarczy w zupełności. Ważne aby do mycia nie korzystać z żadnych chemikaliów, mydeł itp itd (chyba że lekarz zalecił co innego, wtedy ja się nie wcinam..). Ja osobiście myję twarz samą wodą. Ważne jest również aby podczas mycia delikatnie zdejmować martwy naskórek - należy być niezwykle ostrożnym przy takich czynnościach podczas stanu zapalnego, albo nawet tego zaniechać. Delikatne "zdejmowanie" martwego naskórka daje najlepsze efekty gdy stan zapalny jest zaleczony - jest to bardzo dobry sposób aby profilaktycznie dbać o skórę. Kwestia 'nie mycia zbyt często' nie ma odniesienia do mycia włosów. Włosy stanowią rezerwuar dla drożdżaka. Należy je myć stosunkowo często. Ja osobiście myję włosy raz dziennie (mimo iż mam bardzo krótkie włosy) szamponem head & shoulders. To chyba byłoby na tyle ;)

Życzę powodzenia w zmaganiach z tym choróbskiem! Miej nadzieję!!

Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Naprawde da się myć twarz samą wodą? ;) Zmyje ona wszystkie brakterie? Bardzo chętnie bym wypróbowała. Może jak zrezygnuję z wszelkich sepcyfików myjących, to i skóra nie będzie taka sucha i wszelakie kremy będa zbędne. A ostatnio chyba wszystko mnie zapycha i powoduje wysyp. W razie czego - czym polecasz smarować twarz, by ją dobrze nawilżyć?

    Mój plan wygląda tak:
    - mycie twarzy samą wodą, przecieranie twarzy kwasem bornym 3%(przepisanym przez dermatologa)
    - zrezygnowanie z owoców (w końcu to cukry, ale sama nie wiem, czy jest to niezbędne?), cukru, nabiału (serek wiejski chyba też odpada? trudno mi go będzie zastąpić, dlatego wolę zapytać). Oprócz tego chleb będe jadła tylko na zakwasie. Nie wiem, czy zacząć też pić herbaty z bratka. Co o tym myślisz?

    Z góry dzięki za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już od kilku lat myje twarz samą wodą a myłem już różnymi świństwami włącznie z mydłem malarskim do ścian - człowiek jak ma potrzebę to i g***** się umyje... Mimo wszystko mycie się samą wodą jak dla mnie jest najlepsze. Może nie zmywa ono wszystkich bakterii z twarzy, ale posiada jedną wspaniałą cechę - "uczy" twarz bronić się samodzielnie. Myjąc często twarz mydłem sprawiamy, że nasza skóra przestaje odpowiadać za ochronę samej siebie - tak jakby zrzucała tą odpowiedzialność na nas. Dlatego ważne jest, oprócz mycia twarzy bez chemikaliów, aby myć ją dosyć rzadko. Ja myję max 2 razy dziennie.

    Odnośnie smarowania twarzy to tak jak napisałem w 19 poscie - nie odkryłem wspaniałego specyfiku, który nawilża. Ja nawilżam się od wewnątrz pijąc dużo wody.

    Co do planu leczenia jak dla mnie jest ok. Powiedz jeszcze jaki to specyfik od kwasu bornego? Borasol, afronis, coś w tym stylu? Sam kiedyś byłem zwolennikiem "twardej diety" w leczeniu ŁZS. Dzisiaj podchodzę do tego dużo lżej i mam wątpliwości czy ma to duży wpływ na efekt końcowy. Ja słyszałem że nabiały nie są takie złe (przynajmniej serki). Proponuję nie przesadzać z ziołami gdyż mogą one kolidować z innymi lekami (ale nie muszą, nie wiem jaki będzie efekt, ale ostrzegam). Na zakończenie chciałbym dodać moją jedną uwagę do wszelkich diet: jeżeli będziesz miała taką sytuację, że zjedzenie którejś z tych zakazanych rzeczy będzie mogło poprawić twój nastrój to lepiej żebyś to zjadła niż żebyś się powstrzymała. Trzeba dbać o kondycję psychiczną. W takim 'folgowaniu sobie w łamaniu diety' trzeba być ostrożnym, ale raz na jakiś czas można sobie zrobić wyjątek.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź :). Jeśli chodzi o kwas borny - dałam receptę i po prostu w aptece zrobili mi ten roztwór. W takim razie z serka rezygnowac nie będę, a cukier tylko ograniczę do samych owoców (ale nie suszonych). Nawilżać bardzo dobrze nawilżam się od wewnątrz - piję mnóstwo wody, teraz łykam też olej lniany i z ogórecznika. Może w końcu zaczną pomagać jak zrezygunuję z mydła. Mam taką nadzieję.

    Mam jeszcze jedno pytanie - jak to jest z czosnkiem? Jeśli przyczyną mojego problemu ze skórą są np. drożdżaki, to jest szansa, że pomoże? Wiadomo ci coś o tym? Czytałam dzisiaj, by zjeść ząbek czosnku 2 godziny po kolacji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm.. z warzywami cebulo-podobnymi (ja to tak nazywam :P chodzi mi o cebulę, czosnek itp..) jest tak, że zawierają one w sobie pewnego rodzaju antybiotyk. Kiedyś w porywie szaleństwa zacząłem sobie robić okłady na twarz z gotowanej cebuli. Owe okłady praktycznie całkowicie wygubiły mój trądzik i na jakieś 3 dni całkowicie powstrzymały łzs. Niestety tylko na jakieś 3 dni... później miałem najgorszy wysyp Łojotokowego zapalenia skóry w moim życiu. Do dzisiaj mam po tym bliznę na twarzy. Dopiero jakiś rok później znachor wytłumaczył mi działanie cebuli / czosnku i zawatrego w nim antybiotyku. Tak jak powiedziałem - one mają w sobie swoisty antybiotyk. Co się tyczy antybiotyków - bakterie mogą się na niego uodpornić. Mimo to nie jestem w posiadaniu odpowiedniej wiedzy na ten temat, chociaż wiem kto jest. Ów znachor, o którym opowiadałem mówił mi, że antybiotykiem zawartym w cebuli można zwalczyć ŁZS tylko musi on być użyty w odpowiedni sposób. Niestety (albo i stety) nie miałem okazji dowiedzieć się jaki to sposób bo do tego czasu sam uporałem się z ŁZS. Jeżeli znajdę nr do tego znachora to osobom zainteresowanym takową terapią polecam skontaktować się z tym panem.

    Sam bardzo lubię cebulę i czosnek i bardzo często dodaje je do potraw, które gotuję. Mimo to nie zauważam aby miały one jakikolwiek wpływ na stan mojej cery (kiedy je jem) - tylko raz zdarzył mi się lekki wysyp gdy do potrawy 'nawaliłem' chyba ze 4 ząbki czosnku. Mimo wszystko nie trzeba mnie żałować - nieumiarkowanie zarówno w jedzeniu jak i w piciu nie popłaca :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki raz jeszcze za pomoc :).

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj bloga przez pocztę!

x

ODBIERZ DARMOWY PREZENT

Dowiedz się jak pokonać ŁZS i inne choroby skóry!

W dodatku otrzymasz ode mnie mały prezent...

Prezent otrzymasz prosto na swój e-mail!



Zgadzam się z polityką prywatności