środa, 21 grudnia 2011

47 Sekret...

*Z przykrością stwierdzam, że ten film został usunięty i na chwilę obecną nie da się go obejrzeć. W momencie gdy znów pojawi się w sieci, na pewno będzie pod tym adresem: Sekret

sobota, 3 grudnia 2011

46 Jak odróżnić ŁZS (Łojotokowe zapalenie skóry) od AZS (Atopowe zapalenie skóry)


Atopowe Zapalenie Skóry jest chorobą o podłożu alergicznym. Zalicza się ją do grupy chorób atopowych – w przypadku zetknięcia z pewnymi substancjami organizm reaguje chorobotwórczo. Skóra w wyniku kontaktu z alergenami traci naturalną powłokę ochronną i w łatwy sposób ulega podrażnieniom.

Jak odróżnić AZS od ŁZS?

ŁZS objawia się raczej przetłuszczeniem skóry niż jej przesuszeniem. W Łojotokowym zapaleniu skóry obszar skóry zmiennej chorobowo jest w miarę stały (przeważnie występuje na twarzy – na skroniach, w fałdach nosowych, na czole, za uszami; na klatce piersiowej). Atopowe zapalenie skóry jest chorobą „wędrującą” – egzema może pojawiać się w różnych częściach ciała (często występuje na policzkach, na zgięciach stawów, na rękach). Atopowe zapalenie skóry może być mylone z Łuszczycą

poniedziałek, 21 listopada 2011

45 Badania hormonalne

Witam Was

Dziś chciałbym Wam pokazać pewien wpis na temat wpływu hormonów na Łojotokowe Zapalenie Skóry na
forum kafeteria.

link: TUTAJ

Data: [19.11.2011] 15:11
 
autor: changed



Pozdrawiam

Maciek

czwartek, 3 listopada 2011

44 Numer kontaktowy do Pana Jana

Witam Was!

Udało mi się uzyskać numer do wcześniej wspominanego znachora, który pomógł mi pozbyć się Łojotokowego Zapalenia Skóry (myślę, że pomógłby również i na trądzik, na trądzik różowaty i podobne przypadłości). Zapisywać można się tylko telefonicznie o 6 rano. Pan Jan przyjmuje tylko w środy i w piątki (przynajmniej tak było kiedyś). Jest bardzo drażliwy (ale nie jest gburem) więc lepiej nie dzwonić do niego o innej porze niż rano.Nie lubi rozwiązywać problemów przez telefon - za to rozwiązuje je fenomenalnie osobiście. Wykrył jakiegoś pasożyta przyczepionego do kręgosłupa u syna mojej koleżanki. Dzieciak był sparaliżowany. Teraz biega, śmieje się - żyje normalnie. Nie muszę wspominać, że przyczynił się  również i do mojego sukcesu. Mieszka w Sokołowie Podlaskim w woj. Mazowieckim. To jest ok 100 km na wschód od Warszawy i 30 km na północ od Siedlec (poniżej wrzucam zrzut z google earth). Powinno dać się znaleźć jakiś rodzaj komunikacji - raczej autobus. Co do ulicy to chyba trzeba będzie go spytać osobiście bo ja już tego nie pamiętam. Co do zapłaty - oficjalnie nic nie bierze za usługę, ale takiemu człowiekowi to nawet warto jakiś grosz wcisnąć w kopertę.

Nr tel. 602 189 639

Pozdrawiam!

Ps. Wrzucam mapkę:


piątek, 28 października 2011

43 Choroby skóry a grupa krwi

Witam Wszystkich!

Na forum kafeterii poruszyłem ostatnio temat związku chorób skóry z grupą krwi. Coś obiło mi się o uszy, że grupy A i AB są bardziej podatne na choroby skóry.. Muszę to sprawdzić - jak sprawdzę to napiszę szerzej w tym temacie.

W tym miejscu prośba do Was - proszę Was abyście w komentarzu poniżej napisali jaką macie grupę krwi. Może ułatwi to nam znalezienie sposobu walki z chorobami skóry adekwatnie do grupy krwi.

Pozdrawiam gorąco

Maciek

Ps. Ja mam A Rh-

piątek, 21 października 2011

42 Nawilżanie skóry przy stanie zapalnym

Ciężki temat.. Jak nawilżyć skórę, kiedy skóra piecze, pali... kiedy jest stan zapalny. Dlaczego w ogóle piszę o nawilżaniu skóry na blogu, którego czytelnikami w dużej mierze są osoby z tendencją do przetłuszczania się skóry? Ja też mam nieco przetłuszczoną cerę. Od razu zaznaczę, że wpis tyczy się cierpiących na łzs, na trądzik i podobne przypadłości.

Odpowiedzi na to pytanie udzielił mi kiedyś doktor Szulakiewicz. Twierdził, że mimo iż nasza skóra jest przetłuszczona to jest ona w pewnej sferze (warstwie?) przesuszona. Stąd biorą się niektóre problemy typu łuszczenie się skóry. Co więcej, martwy naskórek staje się świetną pożywką dla acne vulgaris i dla malassezia. Dla acne staje się 'budulcem' do tworzenia krost a dla malassezia katalizatorem szybszego namnażania się.

W takim razie jak?

Odpowiedź jest prosta - pij dużo wody! Nie narazisz wtedy skóry na podrażnienie kremem czy też innym specyfikiem. Dobrym dodatkiem do szklanki wody będzie kilka kropel cytryny, które sprawią, że woda na dłuższy czas zachowa się w organizmie. Nie należy przesadzać z cytryną gdyż częste picie wody z dodatkiem tegoż soku powoduje kurczenie się żołądka.


Pozdrawiam

Maciek

niedziela, 16 października 2011

41 Sposób - jak zwalczyć stres?

Cześć

Dziś zaprezentuję Wam prosty sposób jak zmodyfikować negatywne uczucia!


Wykonaj to ćwiczenie:


1. Pomyśl o kimś kto Cię irytuje, denerwuje, stresuje itp. Musisz go sobie dokładnie wyobrazić w momencie gdy patrzy na Ciebie w denerwujący Cię sposób. Spraw by mówił to co zwykle i usłysz to.

2. Zwróć uwagę na uczucia jakie się pojawiają w związku z tą wizualizacją.

3. Teraz spraw by ten obraz był w czarno-białych kolorach.

4. Zmniejsz obraz o trzy czwarte.

5. Umieść nos klauna albo świński ryjek na twarzy tej osoby.

6. Dalej słuchaj tego co do Ciebie mówi, ale teraz niech mówi do Ciebie głosem Kaczora Donalda ;)

7. Zobacz jak teraz zmieniły się Twoje uczucia ogólnie oraz uczucia względem tej osoby (te mogą się zmienić permanentnie)


*****


W drugiej części posta wrzucam linki do darmowych fragmentów niektórych książek, o których pisałem na blogu.

Świadome śnienie



Oswoić atopowe zapalenie skóry



Zwalcz stres


Jak wyleczyć nieuleczalne choroby


Zaginiony Sekret Prawa Przyciągania




Pozdrawiam!

Maciek

sobota, 8 października 2011

środa, 5 października 2011

39 Charyzmatyczne przeżycie

Cześć!

Tydzień temu miałem przyjemność osobiście porozmawiać z jednym z czytelników mojego bloga (pozdrowienia dla Michała ;). Rozmawialiśmy na tematy dotyczące świadomych snów, prawa przyciągania no i w końcu o tym jak wyszedłem z ŁZS.

Podczas rozmowy poruszyliśmy temat, którego chyba jeszcze nie poruszyłem na forum mojego bloga. Poruszyliśmy bowiem kwestię wiary.

Dla każdego z nas wiara jest czymś zupełnie innym. Jedni wierzą w Boga, inni w pieniądz, siłę fizyczną a jeszcze inni w samych siebie. To nie ma znaczenia w co.

Kiedyś, jako zdesperowany nastolatek, byłem osobą dużo bardziej 'wierzącą' i uduchowioną niż dzisiaj. Nie mówię, że nastąpił we mnie obrót o 180 stopni. Nie. Prąc do celu jakim było wyjście z chorób skórnych pokładałem wielkie nadzieje w modlitwie i w cudach z nią związanych.

Pewnego dnia zdarzył się taki mały cud. Śmieszna sprawa.. Podczas zakupów w sklepie dowiedziałem się o pewnym księdzu-uzdrowicielu z Ugandy, który czyni wielkie cuda i raz na jakiś czas przyjeżdża do Polski. Ksiądz nazywał się John Bashobora (warto zerknąć w google). Poszperałem po internecie i dowiedziałem się, że w dosyć bliskiej przyszłości ów duchowny miał zamiar zawitać do Warszawy i odprawić tam 3 msze. Jako pełen zapału gimnazjalista postanowiłem zauczestniczyć chociaż w jednej z mszy. Okazało się, że do kościoła, w którym miały odbywać się te msze, zjeżdżali pielgrzymi z całej polski. Była możliwość zamówienia noclegu. Pragnę zaznaczyć, że wtedy mieszkałem ok 100 km od Warszawy a samo miasto było mi kompletnie obce. W takich okolicznościach nocleg był idealną opcją aby móc uczestniczyć w całych rekolekcjach. Niestety, nie było już miejsc.

Postanowiłem poszukać wsparcia u rodziny. Niestety, nie znalazłem go.. poza jedną osobą. Mój brat zaoferował się, że podwiezie mnie chociaż na jedną z tych mszy. Już na kilka dni przed byłem gotów do drogi. Pech mnie nadal nie opuszczał. Dzień przed wyjazdem mój brat zrezygnował..

Ja sam byłem zrezygnowany. Mimo to, postanowiłem się nie poddawać. Pomodliłem się. Kilka razy. Modliłem się o cud. Mijał pierwszy dzień wizyty. Minął drugi. Rozpoczął się trzeci. Tego dnia poszedłem do kościoła. Poszedłem do spowiedzi. Chciałem porozmawiać, nie wyspowiadać się.

- Czy wierzy ksiądz w cuda? - zacząłem
- ..Tak, wierzę. - odparł duchowny po krótkim zastanowieniu
- Dzisiaj zdarzy się Cud. Wyzdrowieję.

W trakcie rozmowy, ksiądz starał się ostudzić mój zapał. Ostrzegał mnie przed tym, że modlitwy nie zawsze są wysłuchiwane, że czasami nie są wysłuchiwane od razu. Mówił, że może mi nie wyjść. Miałem wrażenie, że tak na prawdę wcale nie wierzył w to co mi powiedział na początku.. Ja się nie poddałem, wierzyłem nadal.

Nieco posmutniały wróciłem do domu. Z tego smutku włączyłem sobie radio i skakałem po częstotliwościach.

Wtedy zdarzył się kolejny mały cud. Trafiłem na audycję na żywo z wizyty księdza Johna Bashobory w Warszawie. Osłupiałem! Siedziałem przy radiu a czułem jakbym tam był. Słyszałem komentarze jak niepełnosprawni wstawali z wózków, jak niewidomi odzyskiwali wzrok. Chłonąłem każde słowo. Msza dobiegła końca a ja dobiegłem do lustra - nic się nie zmieniło - pomyślałem.

Z perspektywy czasu, teraz wiem, że warto być cierpliwym. Wiem, że niektóre modlitwy potrzebują czasu aby zostały wysłuchane. Wiem, że warto wierzyć. Wiem, że warto czekać.


Maciek

wtorek, 27 września 2011

38 Szok, to jest coś niezwykłego!

Witam Was!

Przez ostatni tydzień nie było mnie na moim blogu, gdyż…

przydażyło mi się coś niezwykłego..


Jak już pisałem w ostatnim poście, zacząłem się nieco interesować Prawem Przyciągania. W moim przypadku stosuje je w troszkę innych dziedzinach niż zdrowie (bo na tę chwilę nie jest mi ono aż tak potrzebne). Obejrzałem film. Przeczytałem książkę. To było za mało. Poszedłem dalej. Przeczesując Internet natrafiłem na ciekawą publikację pt. „Zaginiony Sekret Prawa Przyciągania”.



Przeczesałem Internet, ale niestety nigdzie nie znalazłem jej w wersji darmowej. Zobaczyłem cenę – 38 zł. Hmm… kupić, nie kupić? Postanowiłem zaryzykować..

A teraz szok!

Już w pierwszym miesiącu zwróciło mi się dokładnie  3962 zł!


Teraz jestem pewien, że Prawo Przyciągania DZIAŁA! Jestem pewien, że działa w każdej dziedzinie życia! Jestem pewien, że będzie w stanie spełniać i wasze marzenia!


Dzięki niemu jak grom z jasnego nieba po nieudanym urlopie nad polskim morzem spadła mi wycieczka na Majorkę dla dwóch osób!

Temat jest zbyt obszerny by zaśmiecać nim bloga.

Dlatego postanowiłem stworzyć mini-raport aby opisać dokładniej sytuację, dokonać głębszego opisu książki i wskazać opinie innych czytelników.

Zapisów można dokonywać tutaj:



P.S.  Adres książki jest TUTAJ
P.S.2  A tutaj jest moja sweet fotka z wakacji ;P




Pozdrawiam gorąco!

Maciek

środa, 7 września 2011

37 Mega metoda na choroby skóry

Witam ponownie.

Dzisiaj będzie trochę o psychicznym nastawieniu do choroby.


Mam proste pytanie:

- O czym najczęściej myśli osoba, która Cierpi (na przykład z powodu choroby skóry)?


Czy ta osoba myśli o tym jak to jest wspaniale być kimś zdrowym?

Chyba nie...

Jeżeli cierpicie z powodu choroby - zadajcie sobie to pytanie.


Chyba wszyscy wiemy o czym myśli taka osoba: jakież to życie jest paskudne, wszystko jest do d***, dlaczego ja? itp...

Uwaga, uwaga!

Teraz mam dla Was pracę domową!

Wiem, że nikt nie lubi prac domowych... ale tu nikt nie wygrywa piątki za pracę. Tu można wygrać znacznie więcej. Dla niektórych ta dobrze odrobiona praca domowa może nieść za sobą bezcenną wygraną...

Dobra! Koniec owijania w bawełnę. Chcę abyście obejrzeli ten film:

http://www.ekino.tv/film,Sekret-The-Secret-2006-Lektor-PL,17890.html

To nic nie kosztuje, ogląda się za darmo.

Świetnym uzupełnieniem tego filmu jest książka pt "Sekret prawa przyciągania" Krzysztofa Trybulskiego.

Link TUTAJ

A tak wygląda okładka:




Jeśli Wam się spodoba, wrzućcie komentarz albo kliknijcie LUBIE TO      ;-)



Pozdrawiam


Maciek

poniedziałek, 5 września 2011

36 Ciekawostka - jak przewidzieć nadejście stanu zapalnego?

Witam wszystkich. Dopiero udało mi się pozbierać po urlopie ;P

Przypomniała mi się dosyć przydatna ciekawostka. Jak w temacie - jak możemy przewidzieć nadejście "nawałnicy stanu zapalnego"?

Dawniej, gdy poszukiwałem źródła moich chorób skóry, robiłem masę badań krwi. Już na pewno nie pamiętam nazw ich wszystkich..

Pamiętam tylko, że za każdym razem wykonywałem badanie na Opad Biernackiego (OB). Zauważyłem wtedy pewną prawidłowość. Zauważyłem, że przed 'atakiem' stanu zapalnego zawsze wynik OB wariował. Nie pamiętam jak bardzo, ale jak się robi takie badanie to jest wyraźnie wskazane na wyniku jaki jest dopuszczalny przedział wyniku, np: dla mężczyzny jest to poniżej 12 mm/h (cokolwiek by to znaczyło).

Moje podejrzenia zostały potwierdzone przez jednego z lekarzy, z którym miałem przyjemność rozmawiać. Podwyższone OB może poprzedzać atak ŁZS i innych chorób skóry wiążących się ze stanem zapalnym - może to być uniwersalna wskazówka (między innym dla cierpiących na trądzik lub na trądzik różowaty). Mimo to, wyniki OB mogą być zaburzone również poprzez alergię, miesiączkę itp. także nie jest to w 100 % dający pewność wynik.

Ten lekarz zaproponował mi abym raz w miesiącu robił sobie takie badanie. Zrobiłem je może jeszcze ze 2 razy. Później udało mi się pokonać chorobę.



Pozdrawiam

Maciek

czwartek, 25 sierpnia 2011

35 ŁZS a wypadanie włosów

Witam :)

chciałabym się zapytać,czy po tym jak przestałeś widzieć łuskę na głowie to czy zauważyłeś odrost włosów, chociaż minimalny? A może ktoś kto dzieli nasz problem i kogo znasz, zauważył aż taką poprawę? Niestety mi przez chorobę przerzedziły się włosy...a dla dziewczyny to koszmar, który spędza sen z powiek ;/

U mnie ŁZS pojawiło się jakieś 5 lat temu,robiłam i robię naprawdę wiele aby zmniejszyć jego objawy. Od 2 dni próbuję z Afronis, lubię ten mentolowy chłód, który pojawia się po kilku minutach :) Pamiętam, że taką samą ulgę przynosił mi szampon Denorex, jednak nie ma go już w sprzedaży albo został bardzo zmodyfikowany. Teraz używam jak najłagodniejszych szamponów i jestem zadowolona.

Mam zamiar napisać do Ciebie meila z moim doświadczeniem dot. ŁZS i ogólnie włosów, ale dzisiaj już muszę kończyć..

Czekam na odpowiedź,
Pozdrawiam :),
X

PS. Może jeszcze w raporcie nie doszła ta wiadomość, ale jak często wcierasz Afronis? 2x dziennie? I czym to robisz, wacikiem kosmetycznym?


Witam Cię ;)

W moim przypadku ŁZS nie sprawiło wielkiego spustoszenia we włosach. Na dobrą sprawę nie przyglądałem się czy miałem wtedy rzadkie włosy (bo było to niezauważalne). W każdym razie mam teraz dosyć gęste włosy. Myślę, że mogły się lekko zregenerować. Domyślam się, że jest to uciążliwe dla kobiety.

Jeśli chodzi o stosowanie afronis to na chwilę obecną stosuję go już tylko profilaktycznie 1 - 2 razy w tygodniu no i po goleniu. Wcześniej wcierałem go wacikiem a teraz nalewam sobie na czyste dłonie/palce i przecieram.

Dziękuję Ci za Twoje doświadczenia i ze zniecierpliwieniem czekam na ciąg dalszy ;)

Pozdrawiam

Maciek


______________________________________________________

Czy macie jakieś spostrzeżenia co do wypadania włosów? Jeśli tak - piszcie

Pozdrawiam

Maicek



P.S. Jeśli masz jakiś pomysł, jakąś złotą myśl, którą chcesz tutaj zamiścić a mogłaby pomóc innym - napisz i powiedz mi o tym: wyszedlem.z.lzs@gmail.com

P.S.2 Od 26 co najmniej do 31 sierpnia jestem na urlopie i mogę być nieosiągalny. Na wszelkie wiadomości będę odpisywał z opóźnieniem.

czwartek, 11 sierpnia 2011

34 Metoda na ŁZS

Dzisiaj zamierzam przedstwić metodę, którą stosowałem w walce z ŁZS jeszcze zanim zacząłem stosować afronis. Teraz już tego nie praktykuję.

Metoda ta jest dosyć skuteczna. Osusza zmienny chorobowo obszar skóry i niweluje stan zapalny. Mimo wszystko, mam wrażenie, że po ok 1-2 tygodniach skóra zaczyna się przyzwyczajać co zmusza do coraz częstszego stosowania tej metody. Według mnie, optymalny czas stosowania to mniej niż tydzień. Tę metodę przepisał mi prof. dr Jakubowicz (z przychodni Profesorsko-Ordynatorskiej na ul. Waliców 20 w Warszawie tel. (22) 624-06-47) jako metodę uzupełniającą terapię sterydami / antybiotykami.


Potrzebne nam są:

- borasol
- gaza


Wycinamy paski z gazy lub układamy gazę w paski tak aby mieściła się na dotkniętych chorobą miejscach. Nakładamy gazę na te miejsca i polewamy ją borasolem. Pomoc drugiej osoby może okazać się pożyteczna. Należy uważać aby borasol nie dostał się no oczu. Zdjąć opatrunek po ok 5 minutach. Trzeba zachować pełną ostrożność po takim zabiegu gdyż potraktowana borasolem skóra staje się wyjątkowo podatna na oparzenia słoneczne. Wiem, bo sam tak miałem..


Powodzenia w walce ;)


Pozdrawiam


M.

niedziela, 7 sierpnia 2011

33 Dobra metoda na trądzik

Kiedyś, gdy walczyłem z trądzikiem, w poszukiwaniu złotego środka przeczesywałem wszelkie fora na temat chorób skóry. Pewnego dnia natrafiłem na całkiem niezły sposób. Można go określić jednym słowem - cebula. Nie, nie jest to artykuł o diecie, polecający Wam wcinać jakieś warzywa bo po tym przechodzi. To raczej artykuł z serii 'jak zniwelować skutki chorób skóry', a konkretnie o tym co działa na trądzik. Na forach internetowych można wyczytać dużo pozytywnych opinii na temat tej metody. Mimo wszystko, widziałem kilka negatywnych (tak ku przestrodze).

W moim przypadku, doświadczenia były raczej dobre niż złe. Chciałbym zaznaczyć, że tej metody nie powinno się stosować do ŁZS ani na trądzik różowatego. Konsultowałem to z pewnym znachorem. Powiedział mi, że nie powinno się tego robić zbyt długo bo skóra może się do tego przyzwyczaić (w moim przypadku przyzwyczaiła się po ok. tygodniu). Mówił też, że można tego próbować do wcześniej wymienionych chorób ale ważna jest 'odpowiednia kolejność' tego typu terapii (nie wyjaśniał o co chodzi). W związku z tym nie powinno się tego stosował na własną rękę do skóry dotkniętej ŁZS lub trądzikiem różowatym. Do sedna:

Można wyróżnić dwa sposoby leczenia trądziku cebulą:

1. Surowa cebula

2. Cebula gotowana


Ad 1. Tniemy cebulę na pół. Przykładamy do krostki / smarujemy. Gotowe. Proste jak konstrukcja cepa. Max 7 dni. Optymalnie 4-5


Ad 2. Wstawiamy wodę do gotowania. Rozrywamy cebulę na warstwy i wrzucamy ją do wody. Po minutce gotowania wylewamy gorącą wodę i nalewamy letnią / zimną aby nieco ochłodzić cebulę. Nie chcemy się poparzyć. Później nakładamy cebulę na twarz i delikatnie rozsmarowujemy. Raz dziennie wystarczy. Max 7 dni. Optymalnie 4-5 dni.

Podobno w cebuli jest zawarty naturalny antybiotyk. Osobiście wolę tę drugą metodę. Przy eksperymentach na samym sobie zastosowałem metodę nr dwa na całej twarzy (zarówno w miejscach dotkniętych trądzikiem i ŁZS). Trądzik został wytępiony niemal w 90 % (ale nie dzięki temu pozbyłem się trądziku w całości, jeszcze później zaśmieciłem sobie twarz innymi specyfikami / suplementami). Skóra dotknięta ŁZS odzyskała witalność na jakieś 2 dni. Później wszystko wróciło ze zdwojoną siłą.. Jak mówił znachor - nie należy tego stosować na własną rękę.

Podsumowując, polecam tym, którzy cierpią na trądzik. Nie należy tylko przesadzać z okładami tak aby skóra się nie przyzwyczaiła.


Pozdrawiam


Maciek

czwartek, 4 sierpnia 2011

32 Dieta. Kolejna wersja 'demo' raportu

Witam Was

Dzisiaj zaprezentuję Wam kolejną wersję 'demo' z mojego raportu ;)

Oto i ona:

Dziś powiemy sobie o wpływie różnego rodzaju
jedzenia i picia na choroby skóry.

(...)

Kiedyś spisałem na forum te złowrogie i te dobre
potrawy:
Złe:
- zero alkoholu
- zero napojów gazowanych (w sumie raz na jakiś
czas nie zaszkodzi, ale należy unikać)
- zero wędzonego mięsa
- zero ostrych potraw
- jak najmniej soli (nie da sie jej wyeliminować
całkowicie, ale warto mocno ograniczyć)
- jak najmniej przypraw
- jak najmniej czekolady - jak najmniej
konserwantów
- jak najmniej potraw zakwaszających środowisko
żołądka (kawy, mocne herbaty, itp..)
- zero żółtego sera
- nie należy przesądzać z witaminą B (chociaż jest
przydatna)
- ograniczyć słodycze
A teraz to co nam jak najbardziej wolno:
- smażone potrawy
- biały ser
- woda mineralna (najlepiej z cytryna), duuużo,
dużo wody…
- przeciwutleniacze są mile widziane (witaminy E,
C)
- wędliny gotowane, pieczone
- sporo warzyw (ja osobiście piję wyciskany sok z
marchewki)

(...)

Wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale w trakcie
gdy szaleńczo poszukiwałem sposobu na moją
dolegliwość, przez ponad rok i miesiąc odstawiłem
wszelkie używki (alkohol, papierosy) i
nieodpowiednie według mojego uznania potrawy
(rzeczy smażone i inne, których już nie pamiętam
oraz wszelkie przyprawy włącznie z solą i
pieprzem). A teraz...


Po więcej zapraszam do mojego darmowego raportu :)

Miejcie wiarę!


Pozdrawiam!


Maciek

niedziela, 31 lipca 2011

31 Przeprosiny

Jestem winien przeprosiny wszystkim tym, którzy próbowali napisać do mnie e-maila na adres, z którego przychodził mój darmowy raport. Winę ponosi moja nieznajomość całego systemu. Dla wszystkich chcących skontaktować się ze mną: wyszedlem.z.lzs@gmail.com

Maciek

środa, 13 lipca 2011

30 Podwójne golenie - o co chodzi?

No właśnie!

O co tutaj chodzi?

Nie będę tutaj pisał na temat golenia się niewiadomo-jaką-super-drogą-maszynką..


Chodzi mi o niesamowity sposób na zmniejszenie podrażnień przy goleniu o ponad 50% przy użyciu zwyczajnej maszynki-jednorazówki!

TAK - tak się da!

- dzięki temu można sobie zaoszczędzić wiele nerwów, zacięć, mieć dużo gładszą skórę no i.. mieć zdrowszą skórę! Pomaga to zarówno cierpiącym na łojotokowe zapalenie skóry, na trądzik, na różowaty również.

Wystarczy postępować według następujących zasad:

1 Standardowo nakładamy żel / piankę na twarz uprzednio polewając skórę CIEPŁĄ WODĄ tak aby skóra samoistnie rozszerzyła pory. Przed nałożeniem pianka powinna na krótką chwilę pozostać na rękach tak aby nabrać trochę ciepła.

2 Namaczamy ostrze maszynki CIEPŁĄ WODĄ

3 Golimy się Z WŁOSEM (nie pod włos) zaczynając od policzków, przez okolicę ust, na brodzie i szyi kończąc - na szyi mamy najdelikatniejszą skórę, przez to jest ona bardziej niż inne fragmenty twarzy skłonna do podrażnień

4 Zmywamy resztki pianki i zarostu ciepłą wodą

5 A teraz... Powtarzamy! Ponownie nagrzewamy piankę w dłoniach i nakładamy

6 Tym razem golimy się POD WŁOS w takiej samej kolejności jak uprzednio - policzki, rejon ust, broda i szyja

7 Spłukujemy resztki pianki ZIMNĄ WODĄ (aby pozamykać pory)

8 Gotowe!


Polecam ;)

poniedziałek, 4 lipca 2011

29. Otwarta dyskusja. Wpływ słonej wody morskiej i wody chlorowanej na basenie na trądzik, ŁZS i inne choroby skóry

Witam Was!

W tym poście chcę Wam zadać pytanie – jakie są Wasze doświadczenia z wpływem różnego rodzaju wody na stan skóry (na łojotokowe zapalenie skóry, na trądzik itp)?

Liczę na Wasze wypowiedzi – mogą one pomóc wielu innym czytelnikom tego bloga.

Postanawiam jako pierwszy wypowiedzieć się w temacie:

sobota, 25 czerwca 2011

28 Zapisy na darmowy raport na temat chorób skóry

Witam wszystkich, którzy tak długo oczekiwali na otwarcie zapisów na mój darmowy raport.

Zapisy uważam za otwarte!!

Zapisów można dokonać po prawej stronie strony głównej na pasku bocznym lub na osobnej stronie dostępnej w pasku nawigacyjnym pod wyszukiwarką google ;)

Mimo to proszę Was abyście nieco uzbroili się w cierpliwość. Jestem właśnie na etapie opracowywania mojego raportu. Jestem przekonany, że nie uda mi się go wypuścić na świat w przeciągu najbliższego tygodnia. Optymalny czas na ukończenie mojego raportu to 2-3 tygodnie.

Ale..

Co jakiś czas będę wrzucał na stronkę 'demonstracyjne' treści mojego raportu (tak jak wczoraj).

;)

Pozdrawiam! Miejcie nadzieję!

Maciek

piątek, 24 czerwca 2011

27 Choroby skóry a opalanie

Osobiście uwielbiam się opalać (na słońcu) i żadna siła nie jest w stanie mnie od tego powstrzymać. Wystawianie się na światło słoneczne wywołuje olbrzymi napływ endorfin do mózgu. Nawet 20 minut regularnego opalania dziennie może po tygodniu odnieść widoczne skutki w poprawie nastroju – jest to bardzo ważna kwestia. Jak już wspominałem na moim blogu, kondycja psychiczna jest bardzo ważna (jeśli nie najważniejsza) w walce z chorobami skóry. W tym miejscu pragnę zaznaczyć (dla osób, które nie czytają regularnie mojego bloga), że jestem już zdrowy. Nie choruję na trądzik ani na ŁZS. W związku z tym, nie należy ślepo iść za moim przykładem. Nie polecam nadużywania ‘kąpieli słonecznych’ osobom, które cierpią na stan zapalny skóry lub są w trakcie leczenia skóry antybiotykami. Mimo to, uważam, że wszystko jest dla ludzi – byle w umiarkowanych ilościach. Jeśli ktoś ma jakieś dolegliwości skórne typu ŁZS, trądzik to nie oznacza, że musi całymi dniami przesiadywać w zaciemnionych pomieszczeniach :P Czasami wystarczy czapka z daszkiem albo kapelusz by móc swobodnie korzystać z dobrodziejstw natury 

Na koniec mam przestrogę dla miłośników solarium. Opowiem Wam pewną historię…

Lato 2009. Wczesnym popołudniem poszedłem do banku zapłacić rachunki. W budynku było niemal pusto. Tylko pewien (na oko 30-kilku-letni) pan w hawajskiej koszuli stal przy jednym okienku. Najwyraźniej nie przyszedł tam w celu dokonywania jakichkolwiek transakcji. Prawdopodobnie chciał porozmawiać ze znajomą kasjerką. W pewnym momencie powiedział coś, czego już chyba nigdy nie zapomnę:

- wiesz, przydarzyło mi się nieszczęście.. Jakieś dwa tygodnie temu byłem na solarium.. i.. popatrz.. (wtedy rozpiął kilka guzików swojej koszuli, odsłonił kawałek torsu i pokazał znajomej objawy łupieżu pstrego bądź łojotokowego zapalenia skóry na klatce piersiowej). Chyba będę musiał pójść z tym do dermatologa. Mam nadzieję, że szybko mi to zniknie..

Zrobiło mi się smutno. Wtedy też zmagałem się z dosyć ciężką chorobą skóry, jaką jest łojotokowe zapalenie skóry. Rozumiem co to oznacza. Niech to będzie jakaś przestroga.

Nie chciałbym zakończyć tego posta w negatywnym tonie..

Życzę wszystkim udanego weekendu i powodzenia w walce!

Pozdrawiam!

Maciek

P.S. To jest tylko 1/4 większego artykułu na temat ogólnych zasad higieny skóry. Pełna wersja artykułu będzie dostępna tylko w moim darmowym raporcie, nad którym już pracuję. Otrzymasz w nim ciekawe sposoby na trądzik oraz na pozbycie się Łojotokowego Zapalenia Skóry. Zapisy powinny pojawić się już niebawem!

czwartek, 2 czerwca 2011

26 Oillan - finał

Cześć

Dzisiaj zamierzam podzielić się z Wami moimi wnioskami dotyczącymi specyfiku o nazwie Oillan.
Tak jak wcześniej zapowiadałem - sprawdziłem skuteczność kremu na skórze zmiennej chorobowo. Mój wniosek - oillan nie pogorszył sprawy, ale też jej znacząco nie poprawił. Specyfiku użyłem tylko na wcześniej zaznaczonym na zdjęciu miejscu na skórze. Następnego dnia wszystko wróciło do normy (kondycja skóry). Mam wrażenie, że szybka poprawa stanu rzeczy nie była spowodowana stosowaniem Oillanu a stosowaniem się do określonych zasad higieny podczas mycia skóry. Tak więc jest mi ciężko orzec czy ów specyfik ma jakieś wartościowe właściwości lecznicze czy też nie. Jeżeli ktoś z Was zdecyduje się skorzystać z kremu na skórze w poważniejszym stanie - proszę o informację o rezultatach. Mimo wszystko, należy pamiętać o wszelkich środkach ostrożności. Jeżeli chcecie nakładać jakiś krem na skórę, która jest w kiepskim stanie to nie mieszajcie go z innym specyfikiem. Taki test bez opieki dermatologa robi się na własną odpowiedzialność (skutki mogą nie być zadowalające)..

Dobra... koniec tego straszenia :P Oprócz tego co napisałem, dało się zauważyć również pozytywne (może nie powalające na kolana, ale pozytywne) skutki stosowania Oillanu: po pierwsze - nie uczula (przynajmniej mnie i pewną osobę, którą poprosiłem o pomoc w teście), po drugie - maksymalnie nawilża, po trzecie - nie zostawia tłustego filmu na skórze, po czwarte - jest chyba jedynym kremem nawilżającym, który mógłbym zarekomendować cierpiącym na ŁZS i pokrewne choroby skóry ;) Podsumowując, jest to całkiem dobry specyfik dla pielęgnacji skóry wyleczonej o skłonnościach do podrażnień.

Pozdrawiam!

Dużo wiary!

sobota, 28 maja 2011

25 Testy CD..

Witam

Po dłuższej przerwie w stosowaniu Oillanu stwierdzam, że nie dostrzegłem żadnych niepokojących objawów korzystania (jak również i przerywania kuracji.


Mimo wszystko nadażyła mi się niecodzienna okazja by przeprowadzić kolejny test. Dzisiaj po raz pierwszy od długiego czasu pojawiła mi się maleńka plamka ŁZS-owa koło nosa (prawdopodobnie w wyniku stresu spowodowanego zbliżającą się wielkimi krokami sesją egzaminacyjną.. :P). W związku z tym postanowiłem przetestować Oillan w warunkach "bojowych". Posmarowałem nim ową plamkę i ponowię ten zabieg jeszcze jutro. O rezultatach będę informował ;)

Pozdrawiam!

Miejcie nadzieje!

wtorek, 24 maja 2011

24 W ramach testów z Oillan

Nie dostrzegłem żadnego pogorszenia stanu mojej skóry.
Obecnie jestem na etapie przerwy w stosowaniu specyfiku. Przerywam stosowanie aby zaobserwować czy skóra nie przyzwyczaja się do płynu.

Pozdrawiam ;)


piątek, 20 maja 2011

23 Pierwszy dzień testów :)

dodany przez ewelina :

no i jak?


Witam Was!

Tak jak w temacie - dzisiaj zaczynam testowanie specyfiku o nazwie "Oillan. Balsam intensywnie natłuszczający".



Balsam kupiłem w aptece za 24 zł. Był jeszcze jakiś do kąpieli, ale niestety mój budżet jest zbyt niski aby robić takie kosztowne eksperymenty :P

A oto przedstawiam małą sesję zdjęciową owego balsamu:







A tutaj zamieszczam skład i inne dane:





Przed zastosowaniem miałem trochę wątpliwości.. Od ponad 4 miesięcy nie pojawiła mi się na skórze ani jedna czerwona plamka ŁZS-owa.

Poniżej zamieszczam zdjęcie okolicy nosa, na której zamierzam przeprowadzić badanie:



Jak mówi amerykańskie przysłowie: "Jeśli coś działa dobrze - nie naprawiaj tego". Moje obawy krążyły wokół przymiotnika "natłuszczający" w nazwie balsamu. Na pierwszy rzut oka wydał mi się rzeczywiście tłusty.

Posmarowałem nim przedstawioną na zdjęciu częśc policzka (na którym kiedyś miałem objawy ŁZS) i inny kawałek twarzy (na którym kiedyś pojawiał mi się trądzik)po to aby mieć kompletny obraz tego jak ten specyfik zachowuje się wobec Malassezia Furfur i wobec Acne Vulgaris. Po ok 30 minutach cały film (tłusta warstwa) całkowicie zneutralizował mi się na skórze. Nie ma śladu. Skóra całkiem przyjemna w dotyku.

Podsumowując, moje pierwsze wrażenia są pozytywne. Mimo wszystko, zalecam wszelkie środki ostrożności - moja skóra jest w bardzo dobrej kondycji. Nie wiem jakie skutki mogłoby przynieść stosowanie Oillanu na skórze zmiennej chorobowo.

Jeszcze będę pisał na ten temat.

pozdrawiam i trzymajcie się dzielnie ;)


poniedziałek, 16 maja 2011

22 Skuteczny specyfik (podobno)

Wczoraj dowiedziałem się od pewnej Pani dermatolog z Belgii



na temat "podobno" skutecznego specyfiku, który z powodzeniem pomaga wielu ludziom cierpiącym na ŁZS w Belgii. Jest on dedykowany dla dzieci z objawami AZS. Mimo wszystko ponoć sprawdza się w walce z ŁZS. Ten specyfik jest dostępny również na naszym rynku. Tutaj wrzucam link:

http://www.oceanicpharmaceutic.pl/produkty/oillan.htm

Na dniach zamierzam go przetestować osobiście. Na pewno podzielę się z Wami moimi odczuciami na ten temat ;)


Pozdrawiam! Miejcie nadzieje!


piątek, 22 kwietnia 2011

21 Kwestia mycia twarzy samą wodą

Neestix pisze...



Naprawde da się myć twarz samą wodą? ;) Zmyje ona wszystkie brakterie? Bardzo chętnie bym wypróbowała. Może jak zrezygnuję z wszelkich sepcyfików myjących, to i skóra nie będzie taka sucha i wszelakie kremy będa zbędne. A ostatnio chyba wszystko mnie zapycha i powoduje wysyp. W razie czego - czym polecasz smarować twarz, by ją dobrze nawilżyć?

Mój plan wygląda tak:
- mycie twarzy samą wodą, przecieranie twarzy kwasem bornym 3%(przepisanym przez dermatologa)
- zrezygnowanie z owoców (w końcu to cukry, ale sama nie wiem, czy jest to niezbędne?), cukru, nabiału (serek wiejski chyba też odpada? trudno mi go będzie zastąpić, dlatego wolę zapytać). Oprócz tego chleb będe jadła tylko na zakwasie. Nie wiem, czy zacząć też pić herbaty z bratka. Co o tym myślisz?

Z góry dzięki za odpowiedź :)



Jos pisze...

Ja już od kilku lat myje twarz samą wodą a myłem już różnymi świństwami włącznie z mydłem malarskim do ścian - człowiek jak ma potrzebę to i g***** się umyje... Mimo wszystko mycie się samą wodą jak dla mnie jest najlepsze. Może nie zmywa ono wszystkich bakterii z twarzy, ale posiada jedną wspaniałą cechę - "uczy" twarz bronić się samodzielnie. Myjąc często twarz mydłem sprawiamy, że nasza skóra przestaje odpowiadać za ochronę samej siebie - tak jakby zrzucała tą odpowiedzialność na nas. Dlatego ważne jest, oprócz mycia twarzy bez chemikaliów, aby myć ją dosyć rzadko. Ja myję max 2 razy dziennie.

Odnośnie smarowania twarzy to tak jak napisałem w 19 poscie - nie odkryłem wspaniałego specyfiku, który nawilża. Ja nawilżam się od wewnątrz pijąc dużo wody.

Co do planu leczenia jak dla mnie jest ok. Powiedz jeszcze jaki to specyfik od kwasu bornego? Borasol, afronis, coś w tym stylu? Sam kiedyś byłem zwolennikiem "twardej diety" w leczeniu ŁZS. Dzisiaj podchodzę do tego dużo lżej i mam wątpliwości czy ma to duży wpływ na efekt końcowy. Ja słyszałem że nabiały nie są takie złe (przynajmniej serki). Proponuję nie przesadzać z ziołami gdyż mogą one kolidować z innymi lekami (ale nie muszą, nie wiem jaki będzie efekt, ale ostrzegam). Na zakończenie chciałbym dodać moją jedną uwagę do wszelkich diet: jeżeli będziesz miała taką sytuację, że zjedzenie którejś z tych zakazanych rzeczy będzie mogło poprawić twój nastrój to lepiej żebyś to zjadła niż żebyś się powstrzymała. Trzeba dbać o kondycję psychiczną. W takim 'folgowaniu sobie w łamaniu diety' trzeba być ostrożnym, ale raz na jakiś czas można sobie zrobić wyjątek.

Pozdrawiam

system klucza uniwersalnego

Neestix pisze...

Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź :). Jeśli chodzi o kwas borny - dałam receptę i po prostu w aptece zrobili mi ten roztwór. W takim razie z serka rezygnowac nie będę, a cukier tylko ograniczę do samych owoców (ale nie suszonych). Nawilżać bardzo dobrze nawilżam się od wewnątrz - piję mnóstwo wody, teraz łykam też olej lniany i z ogórecznika. Może w końcu zaczną pomagać jak zrezygunuję z mydła. Mam taką nadzieję.

Mam jeszcze jedno pytanie - jak to jest z czosnkiem? Jeśli przyczyną mojego problemu ze skórą są np. drożdżaki, to jest szansa, że pomoże? Wiadomo ci coś o tym? Czytałam dzisiaj, by zjeść ząbek czosnku 2 godziny po kolacji.

Pozdrawiam


Jos pisze...

Hmmm.. z warzywami cebulo-podobnymi (ja to tak nazywam :P chodzi mi o cebulę, czosnek itp..) jest tak, że zawierają one w sobie pewnego rodzaju antybiotyk. Kiedyś w porywie szaleństwa zacząłem sobie robić okłady na twarz z gotowanej cebuli. Owe okłady praktycznie całkowicie wygubiły mój trądzik i na jakieś 3 dni całkowicie powstrzymały łzs. Niestety tylko na jakieś 3 dni... później miałem najgorszy wysyp Łojotokowego zapalenia skóry w moim życiu. Do dzisiaj mam po tym bliznę na twarzy. Dopiero jakiś rok później znachor wytłumaczył mi działanie cebuli / czosnku i zawatrego w nim antybiotyku. Tak jak powiedziałem - one mają w sobie swoisty antybiotyk. Co się tyczy antybiotyków - bakterie mogą się na niego uodpornić. Mimo to nie jestem w posiadaniu odpowiedniej wiedzy na ten temat, chociaż wiem kto jest. Ów znachor, o którym opowiadałem mówił mi, że antybiotykiem zawartym w cebuli można zwalczyć ŁZS tylko musi on być użyty w odpowiedni sposób. Niestety (albo i stety) nie miałem okazji dowiedzieć się jaki to sposób bo do tego czasu sam uporałem się z ŁZS. Jeżeli znajdę nr do tego znachora to osobom zainteresowanym takową terapią polecam skontaktować się z tym panem.

Sam bardzo lubię cebulę i czosnek i bardzo często dodaje je do potraw, które gotuję. Mimo to nie zauważam aby miały one jakikolwiek wpływ na stan mojej cery (kiedy je jem) - tylko raz zdarzył mi się lekki wysyp gdy do potrawy 'nawaliłem' chyba ze 4 ząbki czosnku. Mimo wszystko nie trzeba mnie żałować - nieumiarkowanie zarówno w jedzeniu jak i w piciu nie popłaca :P


Neestix pisze...

Dzięki raz jeszcze za pomoc :).


wtorek, 19 kwietnia 2011

20 Zastanawiałem się nad pewną kwestią

Myślę, że wielu z nas przynajmniej raz miało problemy natury psychicznej - załamania, depresje, natłok myśli związanych z przesadnym ocenianiem własnego wyglądu. W zeszłym roku miałem przyjemność pracować u pewnego Pana psychologa. Powiedział coś bardzo mądrego - "Wyróżniam 3 grupy osób, które nie korzystają z porad psychologa:
1) Osoby, które tej porady nie potrzebują
2) Osoby, które cierpią, ale z pewnych powodów (pieniądze, brak czasu.. itp.) nie korzystają z porad psychologa
3) Osoby, które cierpią, ale wstydzą się iść do psychologa

Z mojej perspektywy (osoby praktycznie zdrowej) łatwo jest komuś powiedzieć - idź do psychologa! Ja wiem. Każdy może sobie tak powiedzieć. Z doświadczenia wiem również, że są problemy, w których nawet nasi bliscy nie są w stanie nam pomóc. Sam miewałem takie załamania. Muszę powiedzieć, że jakość mojego życia i zdrowia (również na twarzy) poprawiła się po rozmowie z charyzmatycznym znachorem (jak znajdę do niego kontakt to napiszę o tym), który posiadał niesamowite umiejętności w zakresie analizy psychologicznej (podobno był niegdyś doktorem, nie wiem jakim.. ponoć zrezygnował z pracy i zaczął leczyć za darmo trochę innymi metodami). Pamiętajcie, problem ŁZS to też problem, który siedzi w naszych głowach. Dla wszystkich tych, którzy boją się odważyć w razie załamania przejść się do psychologa znalazłem pewną metodę, która omija konieczność odbycia niechcianej wizyty: http://porady.psychorada.pl/aff/jos

Dbajcie o siebie! Miejcie nadzieję.

Pozdrawiam

sobota, 16 kwietnia 2011

19 Nawilżanie i usuwanie brudu z twarzy

Anonimowy pisze...

...a czym się nawilżać?
Usuwać brud, zanieczyszczenie z twarzy - woda sama tego nie zrobi...

- W kwestii nawilżania to nie znalazłem odpowiedniego specyfiku, który by mnie nawilżał "zewnętrznie". W zamian za to piję dużo wody, do której czasem dolewam kilka kropelek cytryny aby woda zatrzymała się w organizmie. Czym usuwać brud? - to pytanie zadaje mi mój ojciec już od dłuższego czasu za każdym razem gdy opowiadam mu o moich metodach. Oczywiście, że sama woda brudu nie zmyje, ale ciepła woda + tarcie (odnosząc się do zasad fizyki) jest w stanie zdziałać cuda. Ja myję się właśnie ciepłą wodą i w tym delikatnie "wycieram" brud i tłuszcz z mojej twarzy opuszkami palców. Później odkręcam jeszcze cieplejszą wodę i zmywam brud i tłuszcz z rąk. Powtarzam ten rytuał kilka razy aż w końcu zmyję z siebie cały brud, tłuszcz i martwy naskórek, który tak często towarzyszy Łojotokowemu zapaleniu skóry. Oczywiście jeżeli twarz jest ubrudzona czymś innym niż tylko pyłki itp. to problem jest nieco trudniejszy. W takich sytuacjach ja zmywam wszelkie zabrudzenia płynem afronis (jest na bazie alkoholu a więc ma właściwości rozpuszczające).

piątek, 8 kwietnia 2011

18 Specyfiki z drogerii

Czesc

Przepraszam ze ponownie zawracam ci glowe ale pomyslalam ze byc moze bede mogla sie ciebie poradzic w tej kwestji. Czytalam na forum LZS ze olejek herbaciany jest pomocny na LZS wiec kupilam wczoraj zel do mycia twarzy na bazie olejku herbacianego z body shop (to jest raczej taki cleanser do mycia wrazliwej skory z niedoskonalosciami ktory ma postac pianki). Umylam nim wczoraj twarz i potem nalozylam masc robiona w Aptece na recepte w skladzie: Ac. salicylici 1,5, sulfur ppt 3,0, vaselini 10,0, pasta zinci od 30,0. Dzisiaj rano cala twarz jest jeszcze bardziej zaczerwieniona niz byla przed zastosowaniem tych dwoch specyfikow. Mam tez uczucie pieczenia na policzkach i szczegolnie na nosie. Czy to jest dobra reakcja skory na taka kuracje i ma byc zle zanim sie stan zapalny poprawi czy powinnam raczej przestac tego uzywac. Wiem ze nie jestes lekarzem ale moze w wlasnego doswiadczenie bedziesz w stanie mi cos podpowiedziec. Za kazdym razem jak cos stosuje (Nizoral, Salsun Blue) jest tak samo stan zapalny sie jeszcze bardziej uwydacznia. Moze to nie jest w ogole LZS. Opaduje juz mi rece musze ci powiedziec Maciek - nie chce mi sie czasami juz z tym walczyc.

Przepraszam za moj pesymizm,

X

Czesc

Tak w ogóle przepraszam za mój 5-dniowy zapłon. Mam sporo pracy ostatnio. Hmmm.. Tak sie zastanawiam.. Musialbym to zobaczyć zeby stwierdzić czy to ŁZS. Nie martwiłbym się akurat o skład leku robionego w aptece (gdyż ich składy przeważnie przewyższają jakością wszystkie inne leki robione w aptece bo nie mają konserwantów), ale martwiłbym się o skład tego żelu na bazie olejku herbacianego. Popełniasz ten sam błąd co większość ludzi cierpiących na ŁZS - szukasz specyfiku w drogerii. To nie jest odpowiednie miejsce. Zastanawiam się czy ten cały żel kiedykolwiek stał koło olejku herbacianego... Nie wiem czy wiesz, że jest masę "cudownych chemicznych wzmacniaczy zapachowych", które sprawiają, że prawdziwe źródło zapachu staje się zbędne. Dążę do tego, że ten żel może wcale nie mieć olejku herbacianego. Powiem Ci jeszcze coś co powiedział mi kiedyś pewien profesorek dermatolog (i to całkiem mądrze) - takie rzeczy są dla ludzi ze zdrową cerą. Przyniosłem mu wtedy pokazać żel do mycia twarzy Nivea dla cery wrażliwej. Polecam Pana Szulakiewicza, o którym wspomniałem kilka postów wcześniej, ale polecam również klinikę, w której pracują sami profesorkowie. Znajduje się ona na ul. Waliców (nie pamiętam ile, wujek Google na pewno będzie wiedział) - przypomniało mi się o tym.

Musisz się trzymać

środa, 6 kwietnia 2011

17 Zasady higieny a problemy skóry


Kilka lat temu, gdy miałem ciężkie problemy ze skórą ( a konkretnie z łojotokowym zapaleniem skóry, trądzikiem, trądzikiem posterydowym i z cystami ropnymi spowodowanymi gronkowcem złocistym), zastanawiałem się czy istnieje jakiś sposób aby chociaż w pewnym stopniu zmniejszyć występowanie objawów tych strasznych chorób. Dzisiaj już wiem. W moim przypadku miało to wielkie znaczenie.
Co chłopak, który ma 13 lat, może wiedzieć o zasadach higieny dotyczących obchodzenia się z chorobami skórnymi? Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałem za dużo. Dzieciak w takim wieku ma dużo ciekawszych spraw na głowie niż higiena skóry. Większość zasad, którymi się kierowałem to zasady wpojone mi przez rodziców. Jak mogą wyglądać takie zasady? Poniżej przedstawiam kilka przykładów:

1 Myj twarz mydłem aby zabić wszystkie zarazki.

2 Myj twarz często – nie powinna się tak świecić! Czy ty w ogóle ją umyłeś? Zobacz jak się świecisz! Wyszoruj ją dobrze.

3 Nie musisz często myć włosów! Nie bądź baba! Nie będziesz mył często, to nie będą ci się tak przetłuszczać.
4 Wystaw twarz do słońca. Poopalasz się, albo pójdziesz na solarium i wszystkie pryszcze Ci zginą!

To są tylko nieliczne, stereotypowe zasady, które przedstawiają zaściankową wiedzę na temat higieny skóry dotkniętej chorobą. Teraz wiem, że większość z nich można wyrzucić do lamusa.
Szczerze powiedziawszy, przetestowałem w życiu wiele metod zapobiegania trądzikowi i łojotokowemu zapaleniu skóry. Nie popełniajcie moich błędów.
Na dzień dzisiejszy myję włosy co najmniej raz dziennie szamponem head & shoulders. Kiedyś bardzo zaniedbywałem moją skórę głowy. Mając ok. 12-13 lat zaczęły mi się pojawiać we włosach swędzące strupy – to już był początek łojotokowego zapalenia skóry. Mało osób wie, iż skóra głowy jest rezerwuarem dla drożdżaków. Mówię tutaj nie tylko o czubku głowy, ale także o zaroście u mężczyzn.


Dbanie o gładką, ogoloną skórę twarzy może przynieść wiele więcej korzyści niż tylko zadowolenie kobiety.
Moje początki z jednorazówką były bardzo śmieszne.. Bałem się podrażnienia (i tak już zakrościałej) skóry twarzy. Strasznie obawiałem się aby nie pokaleczyć twarzy zdrapując krosty podczas golenia i żeby przypadkiem nie dotknąć części twarzy dotkniętych przez łojotokowe zapalenie skóry. Na pewno nie tylko ja miałem takie problemy. Golenie twarzy jednorazówką było dla mnie jak tor przeszkód. Starałem się omijać wszystkie zaskórniki, w związku z czym nie dość, że nie poprawiał się stan mojej skóry to jeszcze zawsze byłem niedogolony..
W końcu kupiłem sobie maszynkę elektryczną. Nie twierdzę, że maszynka elektryczna to zło, ale uważam, że wtedy to był błąd. Jedyną korzyścią jaką wtedy odniosłem to to, że byłem nieco bardziej ogolony :P
Mimo wszystko stan mojej skóry wcale nie ulegał poprawie. Często przyglądałem się twarzom moich kolegów z liceum. Również mieli problemy z trądzikiem, ale wyszli z nich znacznie szybciej niż ja. Zastanawiałem się co było tego powodem. I wpadłem na to! Oni wszyscy (albo prawie wszyscy) golili się maszynkami jednorazowymi i w dodatku nie cyckali się z krostami tak jak ja to robiłem. Tego samego dnia stwierdziłem, że trzeba stawić czoła problemowi. Ogoliłem się (krew się lała z krost :P uhh…) i zamiast jakichś bezalkoholowych płynów po goleniu ochlapałem twarz afronis. Od tego czasu dostrzegłem delikatną poprawę. Dzięki temu wyginęło mi 80 % krost i 100 % około-ustnego zapalenia skóry.

….

Wybaczcie, jestem już strasznie śpiący. Nie myślę już logicznie.. Dokończę kiedy będę miał chwilkę.

Miejcie nadzieję! Pozdrawiam!

ZZzzzzZZZzzzzz….


wtorek, 29 marca 2011

16 Odpowiedź na często powtarzające się maile

Witam,

Gratuluje pomysłu na stronę:-) przeczytałam Twoje informacje dotyczące łojotokowego zapalenia skory i mam pytanie, bo sama borykam się chyba z tym,chodzę od dermatologa do dermatologa od dwóch lat i już tracę cierpliwość. Jedna z ostatnich diagnoz brzmiała: łojotokowe zapalenie skory i mam pytanie u Ciebie jak się to dokładniej objawiło, w których miejscach na twarzy dokładnie, bo ja mam skore czerwona i sucha na czole, miedzy brwiami, wokół oczu, na brodzie i przy nosie.

Już miałam sterydy i wiadomo jest po nich lepiej ale to używam awaryjnie jak jest bardzo źle, Mam tez protopic i elidel, które pomagają ale potem i tak jest nawrot.

jutro idę na testy skórne żeby wykluczyć alergie pokarmowa


Będę wdzięczna za odpowiedz

Pozdrawiam

X


Moja odpowiedź:

Witam

U mnie objawiało się to stanem zapalnym skóry dookoła nosa, na brwiach, trochę na czole i niekiedy pojawiało mi się coś przy uszach i dookoła ust (około-ustne zapalenie skóry). Domyślam się, że nie łatwo o cierpliwość w obecnej sytuacji. Mimo to właśnie tej cierpliwości potrzeba najbardziej. Proponuję wspomagać się dietą odpowiednią dla osób chorujących na wrzody (wystarczy wrzucić w Google, w przyszłości napiszę o tym szerzej). Oprócz tego ważne aby stosować się do podstawowych zasad higieny (zamierzam o tym napisać na dniach), takich trochę innych niż te wpajane nam przez rodziców. Między innymi chodzi mi tutaj o NIE MYCIE twarzy za często. Dwa razy dziennie wystarczy w zupełności. Ważne aby do mycia nie korzystać z żadnych chemikaliów, mydeł itp itd (chyba że lekarz zalecił co innego, wtedy ja się nie wcinam..). Ja osobiście myję twarz samą wodą. Ważne jest również aby podczas mycia delikatnie zdejmować martwy naskórek - należy być niezwykle ostrożnym przy takich czynnościach podczas stanu zapalnego, albo nawet tego zaniechać. Delikatne "zdejmowanie" martwego naskórka daje najlepsze efekty gdy stan zapalny jest zaleczony - jest to bardzo dobry sposób aby profilaktycznie dbać o skórę. Kwestia 'nie mycia zbyt często' nie ma odniesienia do mycia włosów. Włosy stanowią rezerwuar dla drożdżaka. Należy je myć stosunkowo często. Ja osobiście myję włosy raz dziennie (mimo iż mam bardzo krótkie włosy) szamponem head & shoulders. To chyba byłoby na tyle ;)

Życzę powodzenia w zmaganiach z tym choróbskiem! Miej nadzieję!!

Pozdrawiam!

niedziela, 27 marca 2011

15 Znalazłem ciekawy artykuł na forum o Łojotokowym zapaleniu skóry

http://forum.gazeta.pl/forum/w,35246,108682640,109576571,Jak_pozbyc_sie_PZRYCZYNY_LZS.html?v=2


chodzi mi o drugi post

metoda opiera się na usuwaniu pasożytów

14 Dla chorych na ŁZS, trądzik, cysty ropne powodowane przez gronkowca złocistego

1). Masz pytanie? Pisz na adres wyszedlem.z.lzs@gmail.com Jestem przekonany, iż nie będę mógł odpowiadać na bieżąco na wszystkie pytania, ale będę się starał :)


2) W niedzielę 10 kwietnia koło południa prawdopodobnie będę organizował spotkanie w centrum warszawy. Zapraszam wszystkich zainteresowanych, chorych na łojotokowe zapalenie skóry, trądzik i inne choroby skóry. Spotkanie nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami, nie będę chciał od nikogo pieniędzy itp. ;D ;D Zamierzam trochę poopowiadać o swojej chorobie. Być może Wy macie coś ciekawego, czym możecie się podzielić z innymi? Zgłoszenia proszę wysyłać na wyszedlem.z.lzs@gmail.com . Wszelkich dodatkowych informacji (dokładne miejsce i czas) udzielę przed owym weekendem drogą mailową.


Pozdrawiam! Miejcie nadzieję!!

czwartek, 24 marca 2011

13 W odpowiedzi na komentarz z 12 posta

Powiem Ci tak.. Jest mi ciężko ingerować w to co powiedział Ci lekarz. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli do terapii, którą Ci przepisał dodasz jeszcze jakiś specyfik to może z tego wyjść coś niedobrego.. Kiedyś stosowałem afronis razem z maścią od dra Szulakiewicza i mydłem poleconym przez pewnego znachora :P To była wybuchowa mieszanka... Nie dawała żadnych efektów. Prawdopodobnie składniki wzajemnie się neutralizowały albo zwalczały.. Kiedy stosuję sam afronis to nic złego mi się nie dzieję (ale ja to robię jedynie profilaktycznie, gdyż nie mam żadnych ciężkich objawów). Kilka miesięcy temu pomogłem znajomej mi osobie polecając jej afronis. Miała wysyp łojotokowego zapalenia skóry na klatce piersiowej. Nigdy z tym nie była u dermatologa i nie była pewna co to jest. Na dobrą sprawę ja też nie byłem pewien. Postanowiła zaryzykować i skorzystała z afronis. Podobno trochę piekło. Po 4 dniach wszystko zeszło. Do tej pory nie było nawrotów.

Mimo to, rzeczywiście nie polecałbym Ci afronis w tej chwili jeżeli stosujesz inne leki - szczególnie ze względu na to, że są silne i nie wiemy jaki skutek moglibyśmy odnieść mieszając je razem. Sprawa ma się tak samo do innych specyfików. Oprócz afronis mógłbym polecić jeszcze bioderma sebium h2o czy jakoś tak to się nazywało.. Ale nie polecam mieszać różnych środków podczas terapii.

Co do zawartości alkoholu w afronis to nie należy się tego aż tak bać. Powiem Ci, że kiedyś byłem zwolennikiem korzystania z wód po goleniu bez dodatku alkoholu itp. - różne takie, np firmy nivea itp. W rezultacie podrażniały moją skórę bardziej niż zwykły spirytus. Według mnie specyfiki z dodatkiem alkoholu są lepsze niż masa specyfików z różnymi niewiadomego pochodzenia składnikami, takimi jak konserwanty, zapachy, itp. Afronis tego nie ma.

Skład Afronis (100 g):

mentol racemiczny (0,2 g)
rezorcyna (2 g)
kwas borowy (3 g)
tymol (0,05 g)
substancja pomocnicza:
etanol 70*(etanol 96% + woda oczyszczona)


Alkohol ma właściwości bakteriobójcze. Inne składniki "dla cery wrażliwej" mogą równie dobrze zapychać pory albo podrażniać miejsca zmienne chorobowo. Ja na mojej skórze jeszcze nigdy nie zaobserwowałem podrażnienia przez afronis. Kilka razy mnie szczypało, ale zaraz potem przechodziło.

Mimo wszystko, są to tylko moje doświadczenia i jeżeli ktoś ma inne doświadczenia w tej materii to powinien stosować to co mu pomaga a nie to co ja mówię. Tak samo jest z jedzeniem. Jeżeli cokolwiek nam szkodzi - rezygnujemy z tego.

wtorek, 22 marca 2011

12 Kolejny przydatny post z kafeterii

Nazdrowie, masz dużo racji z tym szukaniem przyczyny. Sam szukałem porad u znachora a ten określił przyczynę mojej choroby jako podrażnienie pewnej części układu pokarmowego. Gdy zmieniłem dietę na zdrowszą wiele się zmieniło. Ważne jest również aby zmienić podejście do choroby - nie wolno 1000 razy dziennie przeglądać się w lustrze, 1000 razy dziennie dotykać bolących miejsc, drapać się itp. Oczywiście zwalczanie objawów też jest ważne. Ja polecam afronis. To jest jedyny specyfik jakiego używam na chwilę obecną. Skóra się do niego nie przyzwyczaja, brak skutków ubocznych. Dzięki temu ja już nie pamiętam jak wyglądały strupy i stan zapalny na mojej twarzy.

poniedziałek, 21 marca 2011

11 Historia mojej walki z ŁZS, cz 3

Kilka dni później moja matka zabrała mnie do (pożal się Boże) prywatnej pani dermatolog. Owa lekarka zdecydowała się zrobić na mnie niezły biznes. Oczywiście, zdiagnozowała u mnie łojotokowe zapalenie skóry, ale nie powiedziała mi co to jest. Kazała mi jedynie używać maści sterydowej pimafucort na zaczerwienione miejsca i później nawilżać je pewnymi kremami: - la roche pitaval - ten krem jest dobry dla nawilżania skóry tłustej, ale nie w miejscach zmiennych chorobowo! Ogólnie polecam kosmetyki la roche (jeśli już ktoś chce używać kosmetyków do twarzy, ja osobiście nie używam). – biodherma sensibio ds - jest nie najgorszy, skutkuje, ale tylko przez pewien czas, gdyż skóra się do niego przyzwyczaja. Pani doktor stwierdziła, iż moim największym problemem jest trądzik. Powiedziała, że jak już zlikwidujemy trądzik to bez trudu uda nam się zlikwidować czerwone plamy wokół nosa... Poinformowała mnie, że najlepszym wyjściem będzie dla mnie poddanie się mikrodermabrazji, która oczywiście miałaby działać głównie na trądzik. Po tym wszystko miałoby mi "cudownie zniknąć". Teraz wiem, że mikrodermabrazja nie jest zalecana dla chorych na łojotokowe zapalenie skóry. Mimo to polecam osobom cierpiącym na trądzik w lekkim stadium i bez stanu zapalnego. Znam przypadki pogorszenia stanu skóry po mikrodermabrazji (jeśli chodzi o łojotokowe zapalenie skóry). Pani dermatolog kazała mi przychodzić na wizyty raz w tygodniu (każda wizyta po 150 zł, myślałem, że moja rodzina zbankrutuje..) na zabiegi przy użyciu kwasu pirogronowego dla przyzwyczajenia skóry do takowego przed zabiegiem mikrodermabrazji. Oprócz tego dostałem antybiotyk przeciwtrądzikowy z kwasem pirogronowym do stosowania na skórę w domu. Być może taka terapia przynosi skutki chorym na trądzik.. Odczułem pewną poprawę w leczeniu trądziku lecz to strasznie pogorszyło stan mojej skóry wokół nosa.. Po jakichś 5 zabiegach zrezygnowałem z usług tej pani dermatolog. Niestety, lekarka nie poinformowała mnie na temat ostrożności podczas stosowania maści sterydowych przy łojotokowym zapaleniu skóry. O tym dowiedziałem się trochę później. Teraz już wiem, że stosowanie sterydów przez dłuższy czas może uodpornić drożdzaka na dany steryd i doprowadzić do poważnych skutków ubocznych. W moim przypadku był to silny wysyp trądziku posterydowego, z którym musiałem się później uporać. Tym sposobem „skończyłem karierę” w pierwszym gabinecie dermatologicznym i zniechęciłem się do lekarzy na dłuższy czas.

sobota, 19 marca 2011

10 Historia mojej walki z ŁZS, cz 2

Wszystkim, którzy szukają dla siebie odpowiedniego preparatu, polecam czytanie składu. Dla ludzi z przypadłościami takimi jak łojotokowe zapalenie skóry, trądzik, łupież pstry radzę wystrzegać się podejrzanych składników takich jak benzoesan sodu i innych konserwantów, barwników, zapachów, metali itp. (kiedyś napiszę osobny artykuł na ten temat).

Wracając do tematu, następnego dnia obudziłem się nie tylko z trądzikiem, ale także z łojotokowym zapaleniem skóry.. Oczywiście, wtedy jeszcze nie mogłem o tym wiedzieć. Gdy rano przejrzałem się w lustrze, lekko się wystraszyłem. W następnej chwili pomyślałem, iż to tak musi wyglądać lecznicze działanie toniku. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że coś mogło się stać. Bez zastanowienia, nałożyłem kolejną porcję toniku na miejsca zmienne chorobowo. Wtedy, specyfik spowodował naruszenie odpowiedniej flory bakteryjnej mojej skóry i wywołał gwałtowne namnażanie się drożdżaka na twarzy – przynajmniej jakoś tak tłumaczył mi to lekarz. Byłem pełen optymizmu.Dopiero po trzech tygodniach zdałem sobie sprawę, że coś poszło nie tak..

środa, 16 marca 2011

9 Historia mojej walki z ŁZS, cz 1

Początek mojej historii łojotokowego zapalenia skóry i trądziku sięga czasów gdy miałem 13 lat (obecnie mam 21). Jest to dla mnie bardzo smutna historia.

Pewnego dnia, mój kolega polecił mi pewien tonik oczyszczający Garniera na trądzik. Jak każdy nastolatek chciałem się podobać dziewczynom. Oczywiście trądzik nie jest atutem.. Bez głębszego zastanowienia, późnym wieczorem zastosowałem specyfik na swojej twarzy w miejscach gdzie występował trądzik. Od razu poczułem lekkie pieczenie w okolicach płatków nosa. Pomyślałem, że to jest działanie kosmetyku – tonik właśnie niszczy moje pryszcze i wągry.. Jak bardzo się pomyliłem.. Po całym zabiegu położyłem się spać z uśmiechem na ustach i z nadzieją na czystą cerę następnego dnia.

Teraz pukam się w czoło, jak bardzo głupie reklamy w telewizji mogą wypaczyć zdolność logicznego pojmowania świata. Oczywiście, nie mam nic przeciwko kosmetykom Garniera. Być może ów kosmetyk jest świetnym specyfikiem dla innych. Niestety, dla mnie nie był. Nie jestem przeciwnikiem eksperymentowania z nowymi lekami / kosmetykami – wręcz polecam poszukiwania na własną rękę. Gdyby nie to, dzisiaj nie siedziałbym przed monitorem bez problemów ze skórą twarzy.

Mimo to, należy odnosić się do wszelkich tego typu prób z wielką ostrożnością. Prawdopodobnie, gdybym zastosował kosmetyk dla cery tłustej i uprzednio odpowiednio oczyścił moją twarz przed zabiegiem, cała historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Tak jak mówią – to nie świat zewnętrzny jest zagrożeniem dla człowieka, lecz sam człowiek dla siebie. Niech mój przypadek będzie przestrogą dla innych.

8 Przydatny post z Kafeterii

Palpatine, historia mojej choroby zaczela sie gdy mialem 13 lat. Przez jakies 5 lat bylem truty sterydami i dziwnymi lekami ktore tak na prawde g**** pomagaja. Jezdzilem od lekarza do lekarza (cala historie opisze na blogu), od rodzinnego po znachora (na serio ;D ). Dopiero jak mialem ok 18-19 lat zaczalem trafiac na odpowiednich ludzi. Wszystko czego sie przez ten czas dowiedzialem sprawilo iz nabralem odpowiedniego stosunku do tej choroby. Ja odkrylem sposob leczenia tej choroby z 3 roznych stron
: leczenie stanu zapalnego skory, pielegnowanie skory kiedy juz jest wyleczona (dzieki temu tak dlugo nie choruje, a jesli choroba sie pojawia to jestem w stanie ja szybko odsunac) i leczenie GLOWY (moim zdaniem zrodla calego tego ustrojstwa - taaak, to nasze mysli, stresy, traumatyczne przezycia z przeszlosci moga byc za to odpowiedzialne! ). Napisalem troche nie po kolei. Powinno byc: leczenie glowy, leczenie stanu zapalnego i dopiero pielegnacja. Mowiac o leczeniu glowy nie mam na mysli tego ze chorzy na LZS sa chorzy umyslowo Mam za to na mysli wyciaganie wspomnien z przeszlosci w celu ich neutralizacji. Mi pomogl w tym pewien znachor (bede probowal odzyskac kontakt do niego). Oprocz pomocy psychologicznej probowal mi pomoc dermatologicznie (mimo to okazal sie nieskuteczny, a moze sie myle? nie wiem..) Jezeli macie stan zapalny - idzcie do dermatologa! Nie oczekujcie ode mnie ze go wam w cudowny sposob ulecze. Do tego potrzebne sa silne i radykalne srodki takie jak sterydy - mimo to trzeba pamietac iz towarzysza im skutki uboczne (sam musialem sie z nimi dlugo zmagac..). Ta kuracje mozna wspomagac dieta podobna do diety ludzi chorujacych na wrzody. Ostatnim etapem jest odpowiednia pielegnacja - mycie twarzy bez uzywania mydla (sama woda), dokladne suszenie twarzy po myciu, delikatne usuwanie martwego naskorka po myciu, stosowanie kwasu bornego pod roznymi postaciami - ja polecam borasol lub afronis, ale proponuje skontaktowac sie z lekarzem przed rozpoczeciem kuracji owymi specyfikami. Oprocz tego wazna jest wiara. Nie obchodzi mnie czy wierzycie w tego czy innego Boga, czy moze w żadnego. Wazna jest wiara w sukces (przy pomocy Boga lub bez niego). Miejcie wiare!

Szukajcie!

poniedziałek, 14 marca 2011

7 Przydatna informacja dla chorych na ŁZS, trądzik, trądzik różowaty

Witam wszystkich.

Dzisiaj znalazłem kontakt do pana dr. Szulakiewicza, który to bardzo pomógł mi w zwalczeniu ŁZS. Dowiedziałem się o nim od znajomej, którą poznałem na wakacjach na Cyprze. Okazało się, że cierpiała na trądzik różowaty - według współczesnej medycyny tak samo ciężkie schorzenie jak ŁZS. Okazało się, iż pan Szulakiewicz 'dał jej nowe życie'. Przepisał jej pewien tajemniczy proszek, który miała zamówić w aptece. Kiedy znajoma chciała podziękować panu doktorowi i spytać się o skład tego proszku, ten odparł - to była zwykła, starta na proszek aspiryna... Niestety urwał mi się z nią kontakt, ale już wtedy nie chorowała od ponad 1,5 roku. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Postanowiłem udać się do dr. Szulakiewicza. Dla mnie był to olbrzymi kawał drogi. Przyjmuje gdzieś pod Sierpcem (ale proponuję dopytać się osobiście gdzie dokładnie). Byłem na prawdę w opłakanym stanie. Dr. Szulakiewicz to bardzo miły, starszy pan. Przepisał mi maść robioną na zamówienie w aptece (opartą na mięcie) i afronis, który do dzisiaj jest dla mnie podstawą pielęgnacji skóry i jak dla mnie największym odkryciem medycyny w zwalczaniu trądzika i ŁZS. Polecam skontaktować się z tym specjalistą.

Dane:
Dr. Szulakiewicz
(24) 2764018

Miejcie nadzieję! Szukajcie a znajdziecie!

Pozdrawiam

sobota, 12 marca 2011

6 Spotkanie!

Witam wszystkich!

Planuję zorganizować spotkanie w niedzielę 20 marca ok godziny 15 w Warszawie. Póki co, nie podaję jeszcze szczegółowo lokalizacji samego spotkania, gdyż nie wiem ile będzie chętnych osób. Zorganizowanie podobnej imprezy może wiązać się z pewnymi kosztami, także wolałbym najpierw wiedzieć ile osób zechce przyjść. Zgłoszenia proszę wysyłać na adres: wyszedlem.z.lzs@gmail.com W zgłoszeniu proszę wpisać imię, adres e-mail, ewentualnie nr telefonu. Wiem, że termin i miejsce nie będą wszystkim pasowały, ale na pewno nie jestem w stanie wszystkim dogodzić. Na pocieszenie informuję, że będę jeszcze organizował podobne spotkania tak aby wszyscy chętni mogli w nich uczestniczyć. Zgłoszenia proszę wysyłać do czwartku wieczorem. W piątek podam dokładnie nazwę i lokalizację miejsca, w którym się spotkamy. Na pewno będzie to w centrum warszawy. Miejcie nadzieję! Szukajcie a znajdziecie!

Pozdawiam!

środa, 9 marca 2011

5 Wyszukiwarka Google

Przepraszam za problemy z wyszukiwarką Google. Teraz działa poprawnie ;) Pozdrawiam

4 Kilka podstawowych informacji na temat Łojotokowego zapalenia skóry

Czas napisać coś konkretnego ;)

Łojotokowe zapalenie skóry jest przewlekłą chorobą skóry owłosionej, skóry twarzy, szyji, klatki piersiowej (o podobnych objawach do łupieżu pstrego) i innych nietypowych miejsc – miejsc bogatych w gruczoły łojowe. Obszary chorobowe występują w formie stanu zapalnego oraz złuszczającego się, tłustego naskórka od wewnątrz ogniska – w zależności od fazy choroby.
Choroba pojawia się przeważnie w okresie dojrzewania. Istnieją również przypadki pojawiania się choroby u niemowląt i u osób dorosłych na skutek nadmiernej produkcji łoju lub na skutek kontaktu z czynnikiem wywołującym namnażanie się p ovale / malassezia furfur na skórze (kosmetykiem, lekiem itp.). Te drożdżaki, obecne zawsze na ludzkiej skórze lecz w umiarkowanych ilościach w przeciwieństwie do stanu chorobowego, odpowiadają między innymi za łupież pstry, ciemieniuchę, zapalenie mieszków włosowych tułowia. Mówi się, iż występowanie ŁZS jest determinowane przeważnie czynnikami, na które nikt nie ma wpływu (genetycznie?). Istnieje szereg domniemanych przyczyn (poza oczywistą nadprodukcją łoju): stres i traumatyczne doznania z przeszłości, skłonność do popadania w depresję, nadprodukcja hormonu tarczycy, ropiejące migdałki, zanieczyszczone powietrze, nieodpowiednie ubranie (nie przepuszczające powietrza, zbyt obcisłe), wysoki poziom holesterolu, wirus HIV, obniżona odporność, candida, helicobacter pylori.
ŁZS jest łatwo diagnozowane sensualnie. Obecność choroby potwierdza również wysoki opad w badaniu krwi OB. Doznania towarzyszące chorobie są nie do opisania. Ten, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie zrozumieć tego cierpienia. Można je porównać do bólu pooparzeniowego. Chorzy często popadają w depresję, załamują się psychicznie i ulegają alienacji społecznej.

ŁZS standardowo leczy się lekami o niskim stężeniu kortykosteroidów, antybiotykami, witaminami, preparatami z pitytonianem cynku. Mimo to, stosowanie sterydów na dłuższą metę może wiązać się z licznymi skutkami ubocznymi. Oprócz tego, stosowanie się do zasad higieny (niekiedy innych niż uczą w domu) może zaskakująco poprawić stan zdrowia skóry i pomóc utrzymać chorobę w ryzach. Na temat zasad higieny napiszę więcej w najbliższym czasie.
Osobiście, wyróżniam w ŁZS dwie fazy – stan zapalny skóry i złuszczanie naskórka. Nie jestem zwolennikiem leczenia stanu zapalnego na własną rękę. Mimo to, uważam, że można utrzymać cerę bez stanu zapalnego przez bardzo długi czas i mieć chorobę pod kontrolą. Sam kontroluję już swoją cerę od ponad 2 lat i nie pamiętam już uczucia świądu skóry.

Ciąg dalszy nastąpi ;)

Szukajcie a znajdziecie! Na stronie każdy prędzej czy później znajdzie sposób dla siebie.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 7 marca 2011

3 Spotkanie

Tak jak wspominałem już na niektórych forach, zamierzam zorganizować spotkanie w Warszawie dla tych, którzy są zainteresowani tym jak wyszedłem z Łojotokowego Zapalenia Skóry. Spotkanie kieruję również do chorujących na trądzik i łupież pstry - moje porady mogą się Wam przydać. Wszelkie info na temat spotkania będę zamieszczał tutaj. Spotkanie planuję na weekend za ok 2-3 tygodnie. Pozdrawiam ;)) Szukajcie a znajdziecie!

sobota, 5 marca 2011

2 Tak dla wiadomości

Taka kwestia organizacyjna ;) Nie jestem ani lekarzem ani studentem kierunku wiążącego się z dermatologią. Wszelkie moje porady są jedynie poradami i należy się do nich stosować na własną odpowiedzialność. Mimo to moje porady mogą pomóc wielu z Was - zarówno cierpiących na ŁZS jak i na trądzik, gdyż obie choroby są ze sobą troszkę powiązane. Tak więc, szukajcie na moim blogu a na pewno znajdziecie coś dla siebie ;) Proszę Was również o czytanie moich postów w kolejności chronologicznej, gdyż będę się czasami odwoływał do tego co napisałem wcześniej - dla ułatwienia zamierzam numerować posty. Całkiem przypadkowo wspomniałem tutaj moje motto życiowe, którym kierowałem się w walce z ŁZS - szukajcie a znajdziecie. Ja już znalazłem. Miejcie nadzieję - Wy też znajdziecie. Internet stanowi świetne źródło. Pomyślcie - żadne pokolenia przed nami nie miały tak wielkich możliwości jakie daje nam dzisiaj net. Pozdrawiam!

1 Witam wszystkich!

Ostatnio, rozmyślając nad tym przekleństwem, które przytrafiło mi się gdy miałem 13 lat postanowiłem założyć bloga. Otóż będzie to blog na swój sposób niezwykły. Na pewno nie będzię to blog doskonały, ale ten blog będzie czymś szczególnym, nie tylko dla mnie, ale także dla wielu z was - odwiedzających. Powiem to wprost - POZBYŁEM SIĘ I WYSZEDŁEM Z ŁZS!!! Dawniej często przesiadywałem przed ekranem komputera wertując liczne fora i strony internetowe w poszukiwaniu lekarstwa na trądzik i na Łojotokowe Zapalenie Skóry. Nawet teraz, pisząc o tej chorobie przechodzą mnie ciarki. Muszę wam to powiedzieć: ZNALAZŁEM SPOSÓB! W 99 % pozbyłem się ŁZS i w 90% pozbyłem się trądziku. Powiem więcej: WY TEŻ WŁAŚNIE ZNALEŹLIŚCIE! Czuję, że stoi przede mną wielka misja - muszę wam przekazać od początku do końca co mnie spotkało i jak sobie z tym wszystkim radziłem. Muszę przyznać, iż jestem człowiekiem dość zapracowanym, więc możliwe, że będę publikował posty dość rzadko, ale na pewno będę ;) Postaram się wam przybliżyć wszystkie metody, których się chwytałem aby pozbyć się tego świństwa gdyż nie wszystkie mogą poskutkować na Was tak samo - lecz niektóre mogą wam pomóc. Od jakichś 2 lat jestem już całkowicie zdrów. Jem co chcę, piję alkohol i nie doskwierają mi prawie żadne objawy Łojotokowego Zapalenia Skóry. Od czasu do czasu pojawia mi się lekkie zaczerwienienie wielkości ziarenka grochu, ale znikają tak szybko jak się pojawiły. Odwiedzajcie mój blog - nie będziecie żałować ;) Miejcie nadzieje! Pozdrawiam ;)

Obserwuj bloga przez pocztę!

x

ODBIERZ DARMOWY PREZENT

Dowiedz się jak pokonać ŁZS i inne choroby skóry!

W dodatku otrzymasz ode mnie mały prezent...

Prezent otrzymasz prosto na swój e-mail!



Zgadzam się z polityką prywatności