czwartek, 25 sierpnia 2011

35 ŁZS a wypadanie włosów

Witam :)

chciałabym się zapytać,czy po tym jak przestałeś widzieć łuskę na głowie to czy zauważyłeś odrost włosów, chociaż minimalny? A może ktoś kto dzieli nasz problem i kogo znasz, zauważył aż taką poprawę? Niestety mi przez chorobę przerzedziły się włosy...a dla dziewczyny to koszmar, który spędza sen z powiek ;/

U mnie ŁZS pojawiło się jakieś 5 lat temu,robiłam i robię naprawdę wiele aby zmniejszyć jego objawy. Od 2 dni próbuję z Afronis, lubię ten mentolowy chłód, który pojawia się po kilku minutach :) Pamiętam, że taką samą ulgę przynosił mi szampon Denorex, jednak nie ma go już w sprzedaży albo został bardzo zmodyfikowany. Teraz używam jak najłagodniejszych szamponów i jestem zadowolona.

Mam zamiar napisać do Ciebie meila z moim doświadczeniem dot. ŁZS i ogólnie włosów, ale dzisiaj już muszę kończyć..

Czekam na odpowiedź,
Pozdrawiam :),
X

PS. Może jeszcze w raporcie nie doszła ta wiadomość, ale jak często wcierasz Afronis? 2x dziennie? I czym to robisz, wacikiem kosmetycznym?


Witam Cię ;)

W moim przypadku ŁZS nie sprawiło wielkiego spustoszenia we włosach. Na dobrą sprawę nie przyglądałem się czy miałem wtedy rzadkie włosy (bo było to niezauważalne). W każdym razie mam teraz dosyć gęste włosy. Myślę, że mogły się lekko zregenerować. Domyślam się, że jest to uciążliwe dla kobiety.

Jeśli chodzi o stosowanie afronis to na chwilę obecną stosuję go już tylko profilaktycznie 1 - 2 razy w tygodniu no i po goleniu. Wcześniej wcierałem go wacikiem a teraz nalewam sobie na czyste dłonie/palce i przecieram.

Dziękuję Ci za Twoje doświadczenia i ze zniecierpliwieniem czekam na ciąg dalszy ;)

Pozdrawiam

Maciek


______________________________________________________

Czy macie jakieś spostrzeżenia co do wypadania włosów? Jeśli tak - piszcie

Pozdrawiam

Maicek



P.S. Jeśli masz jakiś pomysł, jakąś złotą myśl, którą chcesz tutaj zamiścić a mogłaby pomóc innym - napisz i powiedz mi o tym: wyszedlem.z.lzs@gmail.com

P.S.2 Od 26 co najmniej do 31 sierpnia jestem na urlopie i mogę być nieosiągalny. Na wszelkie wiadomości będę odpisywał z opóźnieniem.

czwartek, 11 sierpnia 2011

34 Metoda na ŁZS

Dzisiaj zamierzam przedstwić metodę, którą stosowałem w walce z ŁZS jeszcze zanim zacząłem stosować afronis. Teraz już tego nie praktykuję.

Metoda ta jest dosyć skuteczna. Osusza zmienny chorobowo obszar skóry i niweluje stan zapalny. Mimo wszystko, mam wrażenie, że po ok 1-2 tygodniach skóra zaczyna się przyzwyczajać co zmusza do coraz częstszego stosowania tej metody. Według mnie, optymalny czas stosowania to mniej niż tydzień. Tę metodę przepisał mi prof. dr Jakubowicz (z przychodni Profesorsko-Ordynatorskiej na ul. Waliców 20 w Warszawie tel. (22) 624-06-47) jako metodę uzupełniającą terapię sterydami / antybiotykami.


Potrzebne nam są:

- borasol
- gaza


Wycinamy paski z gazy lub układamy gazę w paski tak aby mieściła się na dotkniętych chorobą miejscach. Nakładamy gazę na te miejsca i polewamy ją borasolem. Pomoc drugiej osoby może okazać się pożyteczna. Należy uważać aby borasol nie dostał się no oczu. Zdjąć opatrunek po ok 5 minutach. Trzeba zachować pełną ostrożność po takim zabiegu gdyż potraktowana borasolem skóra staje się wyjątkowo podatna na oparzenia słoneczne. Wiem, bo sam tak miałem..


Powodzenia w walce ;)


Pozdrawiam


M.

niedziela, 7 sierpnia 2011

33 Dobra metoda na trądzik

Kiedyś, gdy walczyłem z trądzikiem, w poszukiwaniu złotego środka przeczesywałem wszelkie fora na temat chorób skóry. Pewnego dnia natrafiłem na całkiem niezły sposób. Można go określić jednym słowem - cebula. Nie, nie jest to artykuł o diecie, polecający Wam wcinać jakieś warzywa bo po tym przechodzi. To raczej artykuł z serii 'jak zniwelować skutki chorób skóry', a konkretnie o tym co działa na trądzik. Na forach internetowych można wyczytać dużo pozytywnych opinii na temat tej metody. Mimo wszystko, widziałem kilka negatywnych (tak ku przestrodze).

W moim przypadku, doświadczenia były raczej dobre niż złe. Chciałbym zaznaczyć, że tej metody nie powinno się stosować do ŁZS ani na trądzik różowatego. Konsultowałem to z pewnym znachorem. Powiedział mi, że nie powinno się tego robić zbyt długo bo skóra może się do tego przyzwyczaić (w moim przypadku przyzwyczaiła się po ok. tygodniu). Mówił też, że można tego próbować do wcześniej wymienionych chorób ale ważna jest 'odpowiednia kolejność' tego typu terapii (nie wyjaśniał o co chodzi). W związku z tym nie powinno się tego stosował na własną rękę do skóry dotkniętej ŁZS lub trądzikiem różowatym. Do sedna:

Można wyróżnić dwa sposoby leczenia trądziku cebulą:

1. Surowa cebula

2. Cebula gotowana


Ad 1. Tniemy cebulę na pół. Przykładamy do krostki / smarujemy. Gotowe. Proste jak konstrukcja cepa. Max 7 dni. Optymalnie 4-5


Ad 2. Wstawiamy wodę do gotowania. Rozrywamy cebulę na warstwy i wrzucamy ją do wody. Po minutce gotowania wylewamy gorącą wodę i nalewamy letnią / zimną aby nieco ochłodzić cebulę. Nie chcemy się poparzyć. Później nakładamy cebulę na twarz i delikatnie rozsmarowujemy. Raz dziennie wystarczy. Max 7 dni. Optymalnie 4-5 dni.

Podobno w cebuli jest zawarty naturalny antybiotyk. Osobiście wolę tę drugą metodę. Przy eksperymentach na samym sobie zastosowałem metodę nr dwa na całej twarzy (zarówno w miejscach dotkniętych trądzikiem i ŁZS). Trądzik został wytępiony niemal w 90 % (ale nie dzięki temu pozbyłem się trądziku w całości, jeszcze później zaśmieciłem sobie twarz innymi specyfikami / suplementami). Skóra dotknięta ŁZS odzyskała witalność na jakieś 2 dni. Później wszystko wróciło ze zdwojoną siłą.. Jak mówił znachor - nie należy tego stosować na własną rękę.

Podsumowując, polecam tym, którzy cierpią na trądzik. Nie należy tylko przesadzać z okładami tak aby skóra się nie przyzwyczaiła.


Pozdrawiam


Maciek

czwartek, 4 sierpnia 2011

32 Dieta. Kolejna wersja 'demo' raportu

Witam Was

Dzisiaj zaprezentuję Wam kolejną wersję 'demo' z mojego raportu ;)

Oto i ona:

Dziś powiemy sobie o wpływie różnego rodzaju
jedzenia i picia na choroby skóry.

(...)

Kiedyś spisałem na forum te złowrogie i te dobre
potrawy:
Złe:
- zero alkoholu
- zero napojów gazowanych (w sumie raz na jakiś
czas nie zaszkodzi, ale należy unikać)
- zero wędzonego mięsa
- zero ostrych potraw
- jak najmniej soli (nie da sie jej wyeliminować
całkowicie, ale warto mocno ograniczyć)
- jak najmniej przypraw
- jak najmniej czekolady - jak najmniej
konserwantów
- jak najmniej potraw zakwaszających środowisko
żołądka (kawy, mocne herbaty, itp..)
- zero żółtego sera
- nie należy przesądzać z witaminą B (chociaż jest
przydatna)
- ograniczyć słodycze
A teraz to co nam jak najbardziej wolno:
- smażone potrawy
- biały ser
- woda mineralna (najlepiej z cytryna), duuużo,
dużo wody…
- przeciwutleniacze są mile widziane (witaminy E,
C)
- wędliny gotowane, pieczone
- sporo warzyw (ja osobiście piję wyciskany sok z
marchewki)

(...)

Wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale w trakcie
gdy szaleńczo poszukiwałem sposobu na moją
dolegliwość, przez ponad rok i miesiąc odstawiłem
wszelkie używki (alkohol, papierosy) i
nieodpowiednie według mojego uznania potrawy
(rzeczy smażone i inne, których już nie pamiętam
oraz wszelkie przyprawy włącznie z solą i
pieprzem). A teraz...


Po więcej zapraszam do mojego darmowego raportu :)

Miejcie wiarę!


Pozdrawiam!


Maciek

Obserwuj bloga przez pocztę!

x

ODBIERZ DARMOWY PREZENT

Dowiedz się jak pokonać ŁZS i inne choroby skóry!

W dodatku otrzymasz ode mnie mały prezent...

Prezent otrzymasz prosto na swój e-mail!



Zgadzam się z polityką prywatności